ale będzie jazda

łupu-cupu bęc
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Phoenix

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Paradoks
Fuckin' Praise Seeker
avatar

Posts : 292
Punkty Fandomu : 16
Join date : 15/05/2010
Location : Polska

Apocalypse World Character
Role: NPC
Name: Legion
Experience:
3/5  (3/5)

PisanieTemat: Phoenix   Pon Maj 31, 2010 8:25 pm

Pustynia.

Rozjarzone, niemal białe niebo. Pył, kurz, piasek, gruz pozostały po jakichś nierozpoznawalnych konstrukcjach na poboczach popękanych, asfaltowych wstęg dróg. Mnóstwo pozostałości po Kiedyś, teraz pustych i martwych. Przydrożny bar. Stacja paliw. Miasteczko. Martwe, rozsypujące się, opuszczone, lub pełne szkieletów. Jedne zgruzowane, inne wyglądające, jakby parę lat wcześniej mieszkańcy po prostu je opuścili bez wyraźnego powodu.

Rozpadliny znaczą pustkowia czarnymi, poszarpanymi zmarszczkami.

Snow wychyla się z szoferki pick-upa i oszczędnie spluwa na spękaną powierzchnię dawnej stanowej numer 66. Wraz z mężczyzną za kierownicą na coś czekają.

Spoiler:
 


Ostatnio zmieniony przez Paradoks dnia Wto Cze 01, 2010 7:12 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Paradoks
Fuckin' Praise Seeker
avatar

Posts : 292
Punkty Fandomu : 16
Join date : 15/05/2010
Location : Polska

Apocalypse World Character
Role: NPC
Name: Legion
Experience:
3/5  (3/5)

PisanieTemat: Re: Phoenix   Wto Cze 01, 2010 2:23 pm

"Tylko nie zbliżaj się do Phoenix!" - mówił tamten czarny - "Tylko z daleka omijaj miasto duchów!" - powtarzał jak mantrę.

Ostatnie trzęsienia ziemi rozwaliły wiele dróg, okolice były coraz cięższe; wykroty, rozpadliny, stare drogi kończące się nagle urwiskami. Raz czy dwa tylko intuicja uratowała go przed spadnięciem w któreś z nich podczas nocnej jazdy. Marilyn ufał jej i naciskał hamulec bez widocznej przyczyny. Potem, po wyjściu z samochodu już stawała się ona widoczna - poszarpane zęby asfaltu, zlewające się z czarną nocą za nimi, kilkadziesiąt metrów skał pomiędzy - i gówno widać z siedzenia kierowcy, dopóki nie jest za późno. Oh, yeah!

"Nie przez Phoenix!" brzmiały w uszach słowa zleceniodawcy, irytując coraz bardziej. Cholerne miasto rozciągało się jak czarna skaza na większości przejezdnych jeszcze dróg w okolicy, omijanie go oznaczało kluczenie po pustyni, przemykanie się między wykrotami, tracenie mnóstwa czasu i wody.

Ale przesyłka miała dotrzeć na czas. Marilyn miał tylko orientacyjne namiary - "południowy-wschód od Phoenix" - i od dwóch dni próbował znaleźć tu cokolwiek.

Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
Paradoks
Fuckin' Praise Seeker
avatar

Posts : 292
Punkty Fandomu : 16
Join date : 15/05/2010
Location : Polska

Apocalypse World Character
Role: NPC
Name: Legion
Experience:
3/5  (3/5)

PisanieTemat: Re: Phoenix   Wto Cze 01, 2010 7:10 pm

Pieprzone bezdroża i finał pieprzonego pościgu, który trwał wiele dni.

Pieprzony środek pieprzonej pustyni, jakieś ruiny niewielkiej budowli, należącej do kogoś o nazwisku c-Donal, sądząc po resztce pokrzywionego logo.

Wolf pruje z obu luf, raz po raz, a kawałki ściany odpadają w wielkich chmurach pyłu wszędzie tam, gdzie uderzą wielkokalibrowe pociski. Może jakieś ciotunie muszą strzelać z tych spluw oburącz w obawie o całość stawów, on ma dość krzepy i doświadczenia, żeby nie przejmować się takimi pierdołami.

- Wyłaź stamtąd, kurwa twoja mać - *blam**blam* - Liczę do trzech - *blam*blam* - Raz!

Przekleństwa w środku. Kilka świeżych trupów na zewnątrz, przestrzelonych niemal na wylot. Wszystko pokryte kurzem wielu dni spędzonych na pustyni, gdy pod wszystkimi dawno padły już samochody. Niektórzy mogliby się zniechęcić, uznać, że potencjalny zysk nie jest warty takiego wysiłku, ale nie on, nie Wolf.

*blam**blam*

- Dwaaaaaaaaaaaaa....!

Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
seachdamh
Hreczkosiej
avatar

Posts : 14
Punkty Fandomu : 0
Join date : 15/05/2010

PisanieTemat: Re: Phoenix   Sro Cze 02, 2010 3:03 pm

Magazynki Coltów Anacond szczęknęły. Synchronicznie, jak na życzenie - gorące, dymiące łuski wypadały na zniszczony beton niegdysiejszego parkingu.
Niemal jednocześnie gdy ostatnia z nich uderzyła o beton, zamki się zamknęły.
Ponowne pełne śmiercionośnych argumentów.

Cisza była jeszcze bardziej ogłuszająca od grzmotów strzałów .44 naboi.

Wiatr tragający podniszczonym płaszczem, pod którym można było dostrzec jakąś równie sfatygowaną kamizelkę z napisanym dużymi literami inicjałami poprzedniego właściciela: D...A

- Wyłaź, nie będę prosił ponownie. - głos może 40 letniego mężczyzny, mimo, że teraz pozornie spokojny, był doskonale słyszalny.

- Powiesz mi tylko, gdzie się ten skurwiel ukrywa, w dupie mam ciebie Max. Menda jak ty nie puściłaby jego gaci.

Gwałtowniejszy podmuch odsłonił wysokie, postawione na sztorc klapy prochowca mężczyzny o pociągłej, żylastej, niegolonej od kilkunastu dni twarzy. Całej pokrytej nie aż tak starymi bliznami - niespodziewaną premią wypłaconą przez usłużny gang dupków z którego oczyszczali dzielnicę dla tamtejszego barona.
Jebane kurwidło jednak wolał ostatecznie dogadać się z alfonsami. Zeszmacił się, a tamtego dnia ćpuny czekały na nich, doskonale wiedząc ilu, skąd i kiedy przyjdą.

Wolf przeżył ich zabawy.
Wolf zawsze spłaca długi.
Polowanie dopiero miało się zacząć.
Smutny, biedny sukinsyn.
Powrót do góry Go down
Selyuna
Fuckin' Queen of Everything
avatar

Posts : 268
Punkty Fandomu : 12
Join date : 19/05/2010

Apocalypse World Character
Role: Battlebabe
Name: Snow
Experience:
1/5  (1/5)

PisanieTemat: Re: Phoenix   Pią Cze 04, 2010 9:53 am

Życie jest nudne, pomyślała niemalże filozoficznie Snow. I to był cały ogół refleksji, na jaki było ją stać.
Wszystko się powtarzało, wszystko. Kolejny klient, kolejne zlecenie. Wciąż ten sam wachlarz możliwości - zajeb komuś, zajeb kogoś, przewieź coś z punktu A do punktu B, nie pozwól aby komuś zajebali. W dowolnej konfiguracji.
Była w tym biznesie już długo, bardzo długo. Nauczyła się, że ani nie warto się zbytnio ekscytować robotą, ani zadawać zbyt wielu pytań.
Żaden barter nie śmierdzi.

Tym razem nie znała szczegółów i nie do końca ją to interesowało. Było coś z jakimś ładunkiem, co go trzeba było przechwycić. Ale szczegóły miała poznać od klienta, kiedy już będą w komplecie.

Obmierzyła szybkim spojrzeniem kolesia. Podobny do każdego i do nikogo. Jeśli Snow nie spali tego zlecenia, to weźmie barter i następnego dnia zapomni, że ktoś taki w ogóle istniał. Jeden z kolejnych, nic, co by go wyróżniało.
No, może ten obszarpany czarny podkoszulek. Z przodu wytłoczony dużą i grubą, białą czcionką tekst: "WIELKI BIAŁY NAPIS". To coś musiało znaczyć. Tyle, że co.
No i - ale to już mniej ważne - rękawica na lewej łapie, czarna, niepołyskliwa, nie wiadomo do czego. Westchnęła.
Nie lubiła świrów. Ani zboczeńców. A to wskazywało albo na jedno, albo na drugie.

Gówniane to zlecenie. Raz, że pustynia. Dwa, że klient uparcie nie rokował nadziei na dalszą, opłacalną współpracę.
A trzy, że ten dupek Wolf najwidoczniej ich wystawił. Słyszała plotki w ostatnim odwiedzonym barze. Że wypruł gdzieś jakby go opętało. Ale że oleje robotę i nie zjawi się na spotkanie, to się nie spodziewała. Jeszcze klient się zniecierpliwi i zrezygnuje, albo to ona, ona będzie musiała odwalać całą czarną robotę.
Powrót do góry Go down
Paradoks
Fuckin' Praise Seeker
avatar

Posts : 292
Punkty Fandomu : 16
Join date : 15/05/2010
Location : Polska

Apocalypse World Character
Role: NPC
Name: Legion
Experience:
3/5  (3/5)

PisanieTemat: Re: Phoenix   Pią Cze 04, 2010 11:49 am

Max jest osaczony i jak to przyparty do muru szczur, teraz chyba jest zdecydowany walczyć. Chyba nie wierzy w zapewnienia, że Wolf chce tylko jego szefa, o nie, sam ma przecież nieźle za uszami. Terkot pistoletu maszynowego jak agresywne staccatto wrzyna się w metodyczne łupanie anakond.

Spoiler:
 

Wolf chyba się tego spodziewał, zdumiewająco szybko jak na swoje lata turla się po spękanym asfalcie, pociski uderzają tuż za nim, głuche mlaśnięcia *splat!* *splat!* *splat!* *splat!*
Uśmiech na twarzy, gdy zaraz potem słychać wyraźne "klik!" pustego magazynka. Anakondy znów wysuwają pyski w stronę okna, facet w środku pada na podłogę, niezrozumiale wrzeszcząc coś ze strachu.

Wolf podnosi się na kolana. Wie, że tamten szuka teraz magazynka, próbuje za wszelką cenę opanować dygoczące ze strachu ręce...

Spoiler:
 

***

- Nazywam się Smith. - odzywa się gość ni z tego, ni z owego, a Snow po plecach przebiega stado wściekłych, mięsożernych mrówek, takich, jakie można spotkać na północ stąd.

Oboje, gdzieś z daleka, słyszą strzały. Pustynia wciąż jednak nie wygląda żywo.

- Twój kolega tam sobie poluje. Nie lubię takich spóźnień.
- Nie obchodzi mnie co lubisz. Nie odpowiadam za Wolfa, tylko pracujemy razem. Od czasu do czasu.

Zerknięcie w bok. Słyszał? Nie słyszał?

- Tiaaaa... we dwójkę rozwaliliście gang Parkera, gruzując mu pół holdu. Owocna współpraca, jak na mój gust. I niezła reklama.

Słyszał. Wzruszenie ramion.

- Robota, jak robota, Wolf zapłacił za wsparcie i je dostał. Dla mnie to nie było nic osobistego. Zresztą było nas tam troje.
Spoiler:
 
- Ale sam Parker wam uciekł... Słuchaj. Chcesz swój barter? To wpłyń na swojego kolegę, żeby się tu pojawił zgodnie z umową, a potem, po robocie, niech załatwia swoje sprawy, jasne?

Splunięcie przez okno, ślina syczy na rozgrzanym asfalcie. Zanim zdążyła się odezwać...

Spoiler:
 

uderzeniegdzieśwśrodkuczaszkiciśnienierozpieprzanaczyniakrwionośnekrewlejesięznosajapierdolenicniewidzęskądtoświatłoskądtowycie!!!

Snow otwiera oczy, dłoń jest cała we krwi, która ścieka z nosa, ból głowy jest przerażający, jak po wybuchu granatu ogłuszającego, szybko orientuje się, że jadą, cały pickup trzęsie się i podskakuje, zapieprzają na przełaj przez pustynię, przez wykroty, prosto jak strzała, lada chwila wpierdolą się w jakąś dziurę!

- Smith! - brak odpowiedzi - SMITH! - mężczyzna jak w transie, sztywno wpatrzony przed siebie, coraz mocniej wdeptuje pedał gazu, nie reaguje nawet na mocne szarpnięcie.

Za nimi unosi się pył.
Gdzieś z boku, z pustyni, dalekie strzały.

Przed nimi przybliżają się bryły martwego Phoenix.
Powrót do góry Go down
seachdamh
Hreczkosiej
avatar

Posts : 14
Punkty Fandomu : 0
Join date : 15/05/2010

PisanieTemat: Re: Phoenix   Pią Cze 04, 2010 10:18 pm

Spoiler:
 

Ten c-Donald musiał być niezłym frajerem. Równie głupim co naiwnym - myśl przemknęło mu przez głowę, gdy przez wyłupione okno, wielkości niezłych drzwi dostrzegł drążącą rękę gnojka próbującego wymacać porzucony pistolet.
- Trzy!
Kolty ponownie szczeknęły gdy mężczyzna zerwał się i wycelował w miejsce gdzie powinny się opierać plecy mężczyzny.
Tylko idiota, by mieszkał w budynku ze ścianami cienkimi jak tektura.
Trzeba jednak być jeszcze większym durniem, żeby się za taką ścianą chować.
*blam* *blam*

Stalowe lufy ponownie zapulsowały ciepłym życiem, gdy pierwsze pociski zaczęły dziurawić ścianę.

Przykry urywany kwik. Ciężkie kroki. Niedbałe odkopnięcie w kąt leżącego pistoletu.
Przeciągłe wycie i chrzęst łamanej kończyny, gdy ciężki trep stanął na nadgarstku postrzelonego mężczyzny.

- Meeeeen... to nie wygląda dobrze. Mówię, twój bark bracie. - druga ręka konwulsyjnie wiła się pod butem, ten jednak zdawał się tego nie zauważać.
Przez moment kontemplował w milczeniu skutki postrzału.

- Phoenix, błagaaam cię...
- Snow pewnie się wścieka. Wiesz, jaka z niej suka potrafi być... Marnujesz mój czas Max? - lufa skierowała się w stronę podbrzusza mężczyzny.
- Prawdziwy wrzód na dupie te jej gadki.
- Jest w holdzie okolicznym, to wszystko co wiem! Miał się skontaktować gdyby potrzebował czegoś, znasz go! Nic więcej nie wiem...
- Jak mnie wystawiłeś, zobaczymy się jeszcze Max.

* * *

- Żesz kurwa - Mruknął wściekły, gdy spojrzał na słońce. Odrobinę za długo mu zeszło na rozmowie z Maxem. Kto by się spodziewał.
Miał spotkać się ze Snow o zachodzie słońca - znając ją, pewnie już wieszała na nim psy, że nie zdąży.
I faktycznie mogło się tym razem tak zdarzyć.
Zniecierpliwiony zarzucił work na ramię.
Naiwny był licząc, że Max mu poda na tacy gościa.
Minął niewielki słupek z wypisanym numerem drogi.
66.
Powrót do góry Go down
Selyuna
Fuckin' Queen of Everything
avatar

Posts : 268
Punkty Fandomu : 12
Join date : 19/05/2010

Apocalypse World Character
Role: Battlebabe
Name: Snow
Experience:
1/5  (1/5)

PisanieTemat: Re: Phoenix   Sob Cze 05, 2010 12:25 am

Snow jest w szoku. Użeranie się z klientem jedno - nie pierwszyzna - wybuch bomby wewnątrz czaszki to coś zupełnie innego.
Reaguje instynktem, na odlew, wykasłując jednocześnie krew - czerwone bańki na przedniej szybie - rzuca się rozpaczliwie w kierunku Smitha.
To nawet nie panika, to przerażone zwierzę gdzieś z tyłu jej głowy. Drapać i wyrwać się na wolność.

Spoiler:
 
Przez moment - może dlatego, że rozmawiali wcześniej o tej całej akcji z Parkerem - psia jego mać - jest jednocześnie tu i wtedy. Wtedy jest równie szalone. Ucieczka z buta. Wizg pocisków nad głową, a potem głośne "jebudu", kiedy Wolf odpalił ładunki.
I ten kretyn Buzz, który wyniósł ją spod ostrzału, kiedy dostała odłamkiem przelatującego gruzu w głowę. Prawdziwy Angel.
Jakoś mu nigdy nie podziękowała.

Upiorne deja vu mija, ona się szarpie, Smith też, jego łokieć przypadkiem trafia głowę Snow, ta odbija się jak piłka i uderza w szybę. To ją otrzeźwia, jasne włosy rozsypują się w nieładzie.
Powrót do góry Go down
Paradoks
Fuckin' Praise Seeker
avatar

Posts : 292
Punkty Fandomu : 16
Join date : 15/05/2010
Location : Polska

Apocalypse World Character
Role: NPC
Name: Legion
Experience:
3/5  (3/5)

PisanieTemat: Re: Phoenix   Sob Cze 05, 2010 12:15 pm

Kolejna eksplozja bólu, lecz tym razem znajoma - nagłe łupnięcie, kiedy pickup wpada w jedną z rozpadlin, na tyle głęboką, żeby nie było już mowy o dalszej jeździe. Pęd pojazdu wyrzuca Snow przez przednią szybę, w ostatniej chwili zakrywa twarz przed ostrymi odłamkami, koziołkuje, uderzając o skały, ocierając skórę, wreszcie - leży.

Spoiler:
 

Coś właśnie zajęło się od iskry, skrzesanej podczas gdy samochód z jękiem stali kaleczył się o skały. Małe płomyczki zaczynają lizać karoserię, a gęsty dym spod maski znaczy miejsce wypadku jak sygnałowa flara.

Snow wstaje i ogarnia się szybko, jeszcze niezdecydowana, czy uciekać, czy próbować wyciągać z szoferki Smitha, któremu najwyraźniej coś zdrowo odjebało.

Wolf, maszerujący już wzdłuż stanówki, widzi gęsty dym - niepokojąco blisko umówionego miejsca spotkania.
Powrót do góry Go down
Selyuna
Fuckin' Queen of Everything
avatar

Posts : 268
Punkty Fandomu : 12
Join date : 19/05/2010

Apocalypse World Character
Role: Battlebabe
Name: Snow
Experience:
1/5  (1/5)

PisanieTemat: Re: Phoenix   Sob Cze 05, 2010 3:08 pm

Decyzja jest błyskawiczna - rzuca się susem w kierunku pojazdu - raz - szarpnięciem otwiera drzwi - dwa - przerzuca sobie Smitha przez ramię i wyciąga - trzy - jeszcze klamoty do wyciągnięcia i jakieś jego toboły - cztery - są schowani za małą skałką - pięć.

Spoiler:
 

Spluwa? Jest. Kosa? Jest. No i jej plecak oraz rzeczy Smitha. Koleś leży na wznak i ani dychu. Znaczy, dychu i może, ale na pewno nie gadu gadu. Snow upewnia się jednak. Jeśli rzeczywiście nieprzytomny, ale nie krwawi, nic z niego nie wystaje czy co, no słowem nie zejdzie za moment - przeszuka jego rzeczy.
No, oczywiście szuka czegoś, co by mogło pomóc. Jemu, taa.


Ostatnio zmieniony przez Selyuna dnia Czw Lip 15, 2010 9:51 am, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
seachdamh
Hreczkosiej
avatar

Posts : 14
Punkty Fandomu : 0
Join date : 15/05/2010

PisanieTemat: Re: Phoenix   Sob Cze 05, 2010 3:15 pm

Zapalniczka szczęknęła. Gnat automatycznie pojawił się w dłoni, zanim jeszcze pomyślał, czy chce tam podejść. Ostatecznie, skoro nikt nie krzyczał i nie strzelał - chciał.

- Czemu ilekroć cię widzę, coś musi się palić, Snow?

Mężczyzna w końcu odezwał się. Pet, włożony, pyska zdążył wyćmić się do połowy.
- Z babami zawsze tak jest - przynoszą pecha w podróży. - sarknął, z zainteresowaniem oglądając bezwładną postać i Snow z pokiereszowaną twarzą.

- Co to za jeden, co?
Powrót do góry Go down
Selyuna
Fuckin' Queen of Everything
avatar

Posts : 268
Punkty Fandomu : 12
Join date : 19/05/2010

Apocalypse World Character
Role: Battlebabe
Name: Snow
Experience:
1/5  (1/5)

PisanieTemat: Re: Phoenix   Sob Cze 05, 2010 5:58 pm

- Klient. - Snow jakoś nie bardzo chciało się nad tematem rozwodzić. - Takie życie. - dodała jeszcze po chwili, zapewne w odpowiedzi na zapytanie Wolfa. Chociaż mogło to dotyczyć wszystkiego i niczego. - Robotę nagraną mam. Tylko teraz to trochę może być trudno się dowiedzieć od tego zjeba, co i jak.
Wzruszyła ramionami.
Co ją to właściwie, niby to pierwszy klient co na własne życzenie zaliczył zgona? Banda amatorów, ot co.
Przysiadła na ziemi i zaczęła czyścić spluwę wyciągniętą skądśtam szmatką.
- Nie spóźniaj się więcej, dobrze, kurwa? - rzuciła spojrzenie spode łba na Wolfa. - Proszę. Bo teraz to jesteśmy nieźle wdupieni. Lepiej odsuń się od wozu.
Dopiero kiedy spluwa była czysta, otarła z krwi twarz.
Powrót do góry Go down
mical von mivalsten
Mistrz Ciętej Riposty
avatar

Posts : 119
Punkty Fandomu : 7
Join date : 15/05/2010

Apocalypse World Character
Role: Driver
Name: Marilyn
Experience:
0/5  (0/5)

PisanieTemat: Re: Phoenix   Nie Cze 06, 2010 11:53 pm

Pieprzony namiestnik Donovan i jego pieprzeni pretorianie! Jebany czarnuch wymyślił sobie, że będzie największym skurwysynem w okolicy. W związku z tym okradł swoich ludzi ze wszystkiego, co jeszcze mieli i zamówił za to w pizdę broni. I kto to kurwa teraz do niego zawiezie? No kto? Marilyn, bo jest zajebisty. I nie dość, że ciągnął tę wielką przyczepę ze skrzynkami z amunicją i kałachami, to w drodze powrotnej będzie musiał przywieźć jeszcze co najmniej tyle samo jakiegoś hi-techu. I to sam, bo inaczej będzie się rzucał w oczy.
Więc teraz tłukł się swoim walcem po bezdrożach, chmurą czarnego dymu zdradzając wszystkim wokół, że jest właśnie tam, gdzie był. Tyle, jeśli chodzi o niezauważone przekradanie się.

Zatrzymał się, wylazł na dach i rozejrzał się. Gdzieś w oddali majaczyła mu jakaś chata. Lornetkę przehandlował za dwa kartony fajek. Wtedy wydawało się to całkiem niezłym biznesem, teraz zaś Marilyn uznał, że było po prostu głupie. No nic, trzeba się kogoś zapytać o drogę. I może przeczekać ten skwar.
Powrót do góry Go down
Paradoks
Fuckin' Praise Seeker
avatar

Posts : 292
Punkty Fandomu : 16
Join date : 15/05/2010
Location : Polska

Apocalypse World Character
Role: NPC
Name: Legion
Experience:
3/5  (3/5)

PisanieTemat: Re: Phoenix   Pon Cze 07, 2010 4:03 pm

Marilyn zauważa kolumnę dymu gdzieś z boku od drogi, właściwie niezbyt ciężko było połączyć ją z echem eksplozji, które poniosło się przez pustynię chwilę wcześniej. Ciekawe - albo ktoś się tam czymś rozwalił, albo też jedzie tam czymś podobnym do jego wózka. Jakby nie było - niewykluczone, że zna okolicę i może wskazać aktualną drogę do tego całego Donovana - bo ta, którą opisano mu wcześniej przestała istnieć przy okazji któregoś z trzęsień ziemi, jakie ostatnio nawiedzały okolicę. I za cholerę nie dało się znaleźć innej drogi.

No, może poza tym całym Phoenix, przez które zleceniodawca tak namiętnie zabraniał mu jechać.

Rusza znowu, a na pace obija się ładunek, oprócz kałachów i amunicji te głupie beczki, przez które musiał wziąć naczepę, z tymi dziwacznymi, gangerskimi znaczkami, których nie potrafił połączyć z żadnym znanym sobie gangiem:


Wolf i Snow odwracają głowy, gdy głuchy warkot od strony drogi zwiastuje zbliżanie się czegoś dużego i ciężkiego. Pickup Smitha dopala się w dziurze za nimi, sam Smith ciągle nie daje się dobudzić, wóz Wolfa - porzucony na pustyni, bez paliwa; oni sami gdzieś na pustkowiu, w nieznanej okolicy.

Gówniane to zlecenie. Żar zelżał, a noc zapowiada się ciemna i zimna.

No i ten warkot na drodze - jest jeszcze chwila na decyzję - co dalej.
Powrót do góry Go down
Selyuna
Fuckin' Queen of Everything
avatar

Posts : 268
Punkty Fandomu : 12
Join date : 19/05/2010

Apocalypse World Character
Role: Battlebabe
Name: Snow
Experience:
1/5  (1/5)

PisanieTemat: Re: Phoenix   Sro Cze 09, 2010 6:09 pm

- Superowo. - Snow otrzepała się po raz kolejny. Mówiła głupolowi, żeby się odsunął od wozu. To powinno wystarczyć jako ostrzeżenie, ale nie. No i Wolf oczywiście jak pierdyknęło, musiał bohatersko przewracać ją na ziemię i zasłaniać własnym ciałem. Jakby już nie była wystarczająco poobijana.

Może jednak nie byli aż tak wdupieni, jak wcześniej sądziła. Przysunęła się do Wolfa, w dłoni trzymając plik wymiętych papierów. Nietrudno było się domyślić ich pochodzenia.
Kilka fotografii i jakieś pobazgrane notatki.
Mieli przechwycić jakiś ładunek, tak? Bo szybkim spojrzeniu na te zdjęcia już wiedzieli, jaki.
Na dodatek ten warkot i pojazd na zdjęciach był znajomy, bardzo znajomy. O tak, nie tylko dla niej, prawda?

- Targasz klienta. - rzuciła jeszcze do Wolfa. Sama zaś już wystawiała kciuk w kierunku nadjeżdżającego pojazdu. Robiąc to bardzo, ale to bardzo cool.
Powrót do góry Go down
mical von mivalsten
Mistrz Ciętej Riposty
avatar

Posts : 119
Punkty Fandomu : 7
Join date : 15/05/2010

Apocalypse World Character
Role: Driver
Name: Marilyn
Experience:
0/5  (0/5)

PisanieTemat: Re: Phoenix   Sro Cze 09, 2010 9:08 pm

- Hej Snow! Ko... - Wychylający się przez okno Marilyn zamarł w pół słowa. - Wolf, bracie, Ty wiesz, że ja bym nigdy... Z własnej, tego, woli... Ale wiesz, był konwój, wasz samochód wywaliło w powietrze, normalnie nie wiedziałem. Wróciłem potem, żeby Cię chociaż zakopać, jak natura przykazała, ale już Cię nie było, no. Nie masz na mnie wkurwu, nie?
Powrót do góry Go down
Selyuna
Fuckin' Queen of Everything
avatar

Posts : 268
Punkty Fandomu : 12
Join date : 19/05/2010

Apocalypse World Character
Role: Battlebabe
Name: Snow
Experience:
1/5  (1/5)

PisanieTemat: Re: Phoenix   Sro Cze 16, 2010 9:05 am

Snow pstryknęła głośno palcami, skupiając na sobie uwagę.
- Ej! - wydarła się. - Marilyn, dziwko niemyta! - Tak, był w stanie się domyślić. To nie świadczyło o antypatii. Wręcz przeciwnie. - Co się wybałuszasz? Romanse później, teraz zabierz nas z tego zadupia. Zanim się wszystko jeszcze bardziej spierdoli. Gdzie jedziesz? Robota tak gówniana, jak zawsze bierzesz, czy wyjątek? - już wdrapywała się do auta od strony pasażera, jeśli oczywiście było to możliwe.
Snow, generalnie, wyznawała zasadę, że z każdym należy mówić jego językiem. Tylko nie zawsze we właściwy sposób ten język diagnozowała.

Spoiler:
 


Ostatnio zmieniony przez Selyuna dnia Czw Lip 15, 2010 9:52 am, w całości zmieniany 6 razy
Powrót do góry Go down
mical von mivalsten
Mistrz Ciętej Riposty
avatar

Posts : 119
Punkty Fandomu : 7
Join date : 15/05/2010

Apocalypse World Character
Role: Driver
Name: Marilyn
Experience:
0/5  (0/5)

PisanieTemat: Re: Phoenix   Sro Cze 16, 2010 10:55 am

- Na umowie brzmiało lepiej. - Marilyn zrobił krzywą minę. - Wiozę te beczki i stado kałachów do namiestnika Donovana. Jego holding jest gdzieś na południowy wschód od Phoenix, ale kręcę się na tym południowym wschodzie od wczoraj i ni chuja. A poza tym, ja się myję. - Do dziwki chyba nie miał problemów.
- A wy, czego szukacie na tym kurwidołku?

Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
Selyuna
Fuckin' Queen of Everything
avatar

Posts : 268
Punkty Fandomu : 12
Join date : 19/05/2010

Apocalypse World Character
Role: Battlebabe
Name: Snow
Experience:
1/5  (1/5)

PisanieTemat: Re: Phoenix   Pią Cze 18, 2010 9:04 am

Z bardzo zadowoloną miną usadowiła się wygodnie na fotelu.
- Tego, co zawsze. - błysnęła zębami w uśmiechu - Czyli, właściwie to nie wiem. Miał być łatwy barter, tak mówił. Złamas. - splunęła przez okno, jak przystało na prawdziwą damę. - Donovan, czekaj, coś mi to mówi.

Ups. Pytanie, czy Donovan to ktoś, komu Snow chce wchodzić w paradę?
Powrót do góry Go down
Paradoks
Fuckin' Praise Seeker
avatar

Posts : 292
Punkty Fandomu : 16
Join date : 15/05/2010
Location : Polska

Apocalypse World Character
Role: NPC
Name: Legion
Experience:
3/5  (3/5)

PisanieTemat: Re: Phoenix   Sro Cze 23, 2010 12:20 pm

Donovan, to ktoś, kto prawdopodobnie już nie żyje.

Snow siedzi na masce wozu Marilyna, Marilyn kręci się wokoło, kopiąc jakąś czaszkę. Ludzką, bez wątpienia.

Hold Donovana stał tam, owszem. Pierwszym znakiem, że coś jest nie tak, był brak jakichkolwiek patroli wokoło. Tak właśnie Marilyn z reguły trafiał na hold - spotykało się patrol miejscowego hardholdera, który w zależności od szczęścia albo chciał handlować, albo okraść, albo zerżnąć drivera w dupę.

Puste budynki. Sporo krwi, starej, zeschniętej, takiej sprzed tygodnia. Jakieś strzępki ubrań, sporo śmieci.

I kości. Dużo, dużo kości.

Przynajmniej ten pojeb, Smith, się ocknął. Trochę pobladł.

- Hej, Snow. Zmiana planów. Niech on odwiezie ten cały chłam z powrotem tam, skąd przywiózł, i nigdy tu z tym nie wraca. A my wracamy do Bakera i kończymy kontrakt, zgodnie z umową.
Powrót do góry Go down
Selyuna
Fuckin' Queen of Everything
avatar

Posts : 268
Punkty Fandomu : 12
Join date : 19/05/2010

Apocalypse World Character
Role: Battlebabe
Name: Snow
Experience:
1/5  (1/5)

PisanieTemat: Re: Phoenix   Sro Cze 23, 2010 1:31 pm

- Oż w mordę. - burknęła Snow słodkim głosem. To było niesamowite. Ona naprawdę tak potrafiła. - Wracamy? Jak wracamy? - i wlepiła spojrzenie w Smitha, jakby oczekiwała na rzeczową, konkretną odpowiedź.
Powrót do góry Go down
Paradoks
Fuckin' Praise Seeker
avatar

Posts : 292
Punkty Fandomu : 16
Join date : 15/05/2010
Location : Polska

Apocalypse World Character
Role: NPC
Name: Legion
Experience:
3/5  (3/5)

PisanieTemat: Re: Phoenix   Sro Cze 23, 2010 3:10 pm

Popatrzył na nią mętnym wzrokiem. Chyba nie zastanawiał się nad tym.

- Właśnie. Gdzie jest mój wóz? - rozejrzał się, jakby spodziewał się zobaczyć gdzieś w pobliżu zaparkowanego pick-upa.
Powrót do góry Go down
Selyuna
Fuckin' Queen of Everything
avatar

Posts : 268
Punkty Fandomu : 12
Join date : 19/05/2010

Apocalypse World Character
Role: Battlebabe
Name: Snow
Experience:
1/5  (1/5)

PisanieTemat: Re: Phoenix   Sro Cze 23, 2010 5:57 pm

- No to świetnie. - Snow z rezygnacją popatrzyła na Smitha. - Chyba się za mocno w głowę uderzyłeś. Mam na myśli, kiedy rozbijałeś swój wóz i o mało mnie nie zabiłeś. Ale chyba byłeś zbyt zajęty, żeby zauważyć.

Zeskoczyła nagle z maski samochodu, wybijając się do przodu. Spod podkutych metalem butów uniosła się chmura pyłu.

- Może zostawili jakiś transport. - rzuciła oddalając się od wozu wolnym, spacerowym krokiem. Nogi lekko ugięte, zmarszczone brwi.
Nie doprecyzowała, jakich "ich" miała na myśli.

Spoiler:
 

Nie pierwszy raz widziała coś takiego. Zapewne nie ostatni. Znieczulenie? Może. Po Snow generalnie niewiele można było poznać. Jeśli nie wiedziała co powiedzieć, to po prostu patrzyła. Patrzyła tymi swoimi wyblakłymi oczami. Staro-szarymi.

Teraz też patrzyła.

W dupę z tymi biednymi skurwysynami! W dupę z tymi, którzy tak ich urządzili! W tym momencie bardziej liczyło się, czy znajdzie coś, co pozwoli się stąd wydostać. Ona, Snow, musi dać sobie radę - zdawała się krzyczeć cała jej sylwetka, kiedy przemykała wśród opustoszałego holdu.
Powrót do góry Go down
mical von mivalsten
Mistrz Ciętej Riposty
avatar

Posts : 119
Punkty Fandomu : 7
Join date : 15/05/2010

Apocalypse World Character
Role: Driver
Name: Marilyn
Experience:
0/5  (0/5)

PisanieTemat: Re: Phoenix   Czw Cze 24, 2010 11:45 pm

Marilyn spojrzał na Smitha zdziwiony.
- Ziomek, ale wiesz, kim ty dla mnie jesteś, żeby mi rozkazywać? Zrobię ze swoimi gratami co będę chciał i chuj ci do tego. - Odwrócił się do brainera plecami, spluwając.
- Hej Snow. Ja jestem wolny, podrzucić was gdzieś? Jadę na południe. - Marilyn wygrzebywał z piasku ułamany proporzec. Na jego czubku zatknięte było coś, co miało z założenia być orłem. Jak się przekrzywiało głowę i patrzyło pod słońce to nawet go przypominało. Trochę. - To był hold Donovana. On miał bzika na punkcie tych ptaków. I chyba mu się już te kałachy nie przydadzą.
Powrót do góry Go down
Selyuna
Fuckin' Queen of Everything
avatar

Posts : 268
Punkty Fandomu : 12
Join date : 19/05/2010

Apocalypse World Character
Role: Battlebabe
Name: Snow
Experience:
1/5  (1/5)

PisanieTemat: Re: Phoenix   Pią Cze 25, 2010 5:51 pm

Kiedy żyjesz na świecie, który jest w większości zdemolowanym pustkowiem, wiele rzeczy traci ważność. Gdyby było Kiedyś, zapewne pogrzebali by te ludzkie szczątki. Lub ułożyli stos. Może ktoś by zmówił krótką modlitwę. Odśpiewał jakąś pieśń. Chwila zadumy, smutku? Najbardziej smuciło by ich, że oni też kiedyś umrą.
A tak?

Życie, śmierć. Granica mocno się zatarła. Pierwsze mogło być drugim. Po prostu dowiadywałeś się za późno.
Pociąg do przyszłości wykoleił się i można było albo usiąść i czekać, albo brnąć dalej. Na własnych nogach.
Wielu podobno tak czekało na ratunek z nieba.
Przyszedł ogień.
Nadal były takie miejsca. Las, tylko zamiast drzew, powykręcane ciała. Różne rzeczy można było znaleźć na pustkowiach.


Snow cisnęła na ziemię puste opakowania po opatrunkach z beztroską godną dziecka post-apokaliptycznej ery. Ochrona środowiska? Kolejne pokolenia? Kto o to dbał? Żyj jakby nie było jutra, bo hej - może właśnie tak będzie, mogę ci to niemal zagwarantować.

Marilyn miał jednak prawo być zdziwiony. Taka, jaką ją znał, właśnie wykłócałaby się ze Smithem. "Angel za twój barter", ile razy to słyszał po tym, jak zlecenie okazało się pechowe. Nawet jak ją mocno pokiereszowało, słowa ciśnięte zimno, bez emocji.
Tymczasem właśnie kończyła okręcać głowę swojego zleceniodawcy kolejną warstwą bandaża. Prowizoryczny opatrunek zmieniał jego wygląd, sprawiał, że człowiek czuł dziwny, podskórny niepokój.

- Chciałam oficjalnie i z całą pewnością oświadczyć - na moment przerwała, rozrywając zębami opakowanie - że nie dam ci za to dupy. Przysługa za przysługę, tak? - splunęła na dłoń i wyciągnęła w kierunku Marilyna. Uścisk dłoni w skórzanej ćwiekowanej rękawiczce bez palców był twardy, wcale nie kobiecy.

Powoli, z tą swoją mechaniczną precyzją, bandażowała sobie rękę. Naklejała opatrunek na rozcięte czoło, a potem przeczesywała włosy palcami, tak, aby go zakryły, choć częściowo.
Potem jeszcze raz przejrzała to, co stanowiło owoce jej poszukiwań. Trochę amunicji, jakaś broń, raczej na barter, niż na własny użytek. Leki, największy skarb. Starannie upchnęła je na dno plecaka, owinięte w szmaty tak, aby nie uległy uszkodzeniu.
Nie mieli żadnych wątpliwości. Nie rozważali, czy to właściwe, czy nie. Po prostu zabrali to, co mogło się jeszcze przydać, i ruszyli dalej.


Ostatnio zmieniony przez Selyuna dnia Czw Lip 01, 2010 12:49 pm, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
Paradoks
Fuckin' Praise Seeker
avatar

Posts : 292
Punkty Fandomu : 16
Join date : 15/05/2010
Location : Polska

Apocalypse World Character
Role: NPC
Name: Legion
Experience:
3/5  (3/5)

PisanieTemat: Re: Phoenix   Sob Cze 26, 2010 11:01 pm

Jazda po pustyni nocą to nic przyjemnego.

W zasadzie, można nawet zastanawiać się, czy ma w ogóle sens spalanie paliwa - kiedy mówisz, że na pustyni jest ciemno, oznacza to właśnie to - Ciemno. Raz na jakiś miesiąc lub dwa widać niby jakiś księżyc, czy blade gwiazdy, ale generalnie gówniane pyły snują się gdzieś tam nad głowami, same niewidoczne, ale zżerające światło, a przez to obecne w chujowo wkurwiający sposób, nie przymierzając jak kosa między żebrami, albo parszywy wzrok brainera.

A skoro już o tym mowa, przenieśmy się jakieś pięćdziesiąt metrów do przodu, tuż za oświetlanym przez traktor Marilyna fragmentem świętej pamięci autostrady.

Baddog stoi obok gościa z postawionymi na sztorc, białymi włosami, rodem prosto z jakichś pieprzonych komiksów tuż sprzed apokalipsy, tych z pseudohumanoidalnymi, zmutowanymi stworami o wielkich oczach i dziwacznej mimice. Gość nazywa się Visage, ubrany jest w zajebiście dopasowaną skórzaną kurtkę, równie zajebiste, skórzane spodnie i srebrnego jak księżyc smoka kaliber .45 z lufą długą niemal jak w sztucerze.

Naturalnie usłyszeli ich jeszcze zanim ich zobaczyli, jednostajny warkot silnika, wykręconego pewnie z jakiegoś pierdolonego samolotu.

Obaj są w pogotowiu, ludzie Visage'a zajmują posterunki w budynku i okolicach, wytrzeszczając się w stronę drogi, nie wiadomo po co, przecież i tak gówno widać.

- Jadą od Phoenix. - stwierdza beznamiętnie Visage.
- Tak.
- Mogą być zarażeni.
- Spokojnie. Chyba wiem, kto to.
- Więc przekonaj ich, żeby się zatrzymali i byli grzeczni. No, chyba że, oczywiście, ich nie lubisz.
Baddog patrzy na Visage i odzywa się po pełnej znaczenia sekundzie milczenia.
- Pracuję dla Bakera, jak ty, koleś. Ale nie ty jesteś szefem. Wyluzuj, ok?

Wzruszenie ramion, krótki świst. Ludzie Visage wyciągają coś ciężkiego.
- Mnie tam bez różnicy.

Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
Jack of Winters
Bla?
avatar

Posts : 98
Punkty Fandomu : 13
Join date : 24/06/2010

PisanieTemat: Re: Phoenix   Nie Cze 27, 2010 6:46 pm

Wzdycha cicho, po czym szczerze zawiedziony kręci głową. Być może przedmiot, który wślizgnął mu się niepostrzeżenie w dłoń błysnąłby w ciągu dnia słonecznym refleksem i zaalarmował któregoś z zebranych wokół mężczyzn. W chwili obecnej nic takiego się jednak nie dzieje. Czarna, silikonowa maska przeciwgazowa skrywa zwierzęcy grymas na twarzy brainera, gdy ten ku zdziwieniu wszystkich zaczyna z wściekłością rosomaka dźgać swego rozmówcę tytanowym skalpelem. Płuco, płuco, jelito, wątroba. A gdy tylko Visage rzężąc i rzygając krwią zgina się w pół odsłaniając tym samym kark…

Baddog otwiera oczy i wbija nienawistne spojrzenie w plecy oddalającego się mężczyzny.
- Pierdol się. – mruczy pod nosem.

Mimochodem zauważa, że Visage nosi wysokie wojskowe buty, równie zajebiste jak reszta jego ubioru. Mentalna notka na później.

Baker najwyraźniej zaczął zdawać sobie sprawę, że jego nowy brainer sprawia więcej kłopotów niż jest z niego pożytku. Dlatego wysłał go w teren, byle dalej od holdu. Z pięknisiem Visage, chuj by go jebał. To było miejsce dla podrzędnych mięśni. Baddog nie był tu potrzebny i – szczerze powiedziawszy – Baker ze swoimi zasadami zaczynał go wkurwiać. Ale oto zbliża się bilet do wolności.

Mężczyzna niespiesznie wychodzi naprzeciw znajomemu warkotowi jedynego w swoim rodzaju silnika. Nie mogą jechać za szybko. Jest noc. Droga hamowania nie może być dłuższa niż zasięg świateł. Perforowane filtry maski gazowej zatrzymują niewiele oprócz kurzu. Pozwalają brainerowi zaciągnąć się zapachem pustynnej nocy.
- Czuję cię, Snow. Wiedziałem, że wrócisz. – szepcze, zdawać by się mogło, sam do siebie.
Powrót do góry Go down
Paradoks
Fuckin' Praise Seeker
avatar

Posts : 292
Punkty Fandomu : 16
Join date : 15/05/2010
Location : Polska

Apocalypse World Character
Role: NPC
Name: Legion
Experience:
3/5  (3/5)

PisanieTemat: Re: Phoenix   Nie Cze 27, 2010 7:43 pm

Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
Selyuna
Fuckin' Queen of Everything
avatar

Posts : 268
Punkty Fandomu : 12
Join date : 19/05/2010

Apocalypse World Character
Role: Battlebabe
Name: Snow
Experience:
1/5  (1/5)

PisanieTemat: Re: Phoenix   Pon Cze 28, 2010 6:39 pm

Spoiler:
 
Nie dość że zlecenie gówniane, to jeszcze pan "Wielki Biały Napis" przyniósł jej cholernego pecha. Najwidoczniej Baker wcale nie oczekuje na nich z utęsknieniem. Najprawdopodobniej zaraz władują się w jeszcze większe gówno.

Ale Snow teraz o tym nie myśli. Pojazd zatrzymał się, a ona siedzi nieruchomo, lekko skulona. Na wpół otwarte usta, puste, nie widzące spojrzenie.
Lalka, której ktoś nagle odciął sznurki.
Fala uczuć, odczuć, którą coś właśnie wtłacza, pompuje jej do głowy.

...trzymali ją w klatce...
tamten hold to było piekło. miejsce, w którym się wychowała. pierdolony Mercer i jego mała armia pojebów. wykorzystywał takich jak ona, sieroty, o które nikt się nie upomniał. tylko za żarcie, tylko dlatego, że nie pozwolili ci zdechnąć z głodu, być czyjąś własnością do końca życia?
nie nie nie, pieprzę to, nie będę jedną z was! tak, tak powiedziała!
...więc trzymali ją w pierdolonej klatce...

- ...Snow! Rusz dupę! - dłoń Smitha już już, ma opaść na jej ramię. Ale ona obraca się nagle, jego ręka zatrzymuje się w połowie ruchu.
- Nie dotykaj mnie. - syczy Snow bardzo cicho przez zaciśnięte zęby. - Nigdy więcej mnie nie dotkniesz.
To ostatnie raczej nie było skierowane do Smitha.


Spoiler:
 
Snow zeskakuje z pojazdu, przeciąga się niedbale, zupełnie nonszalanckim krokiem wychodzi przed reflektory. Światło oblewa jej sylwetkę.
Chce, żeby ją zobaczyli. Tak, niech patrzą, niech się dobrze przyjrzą. Niech wiedzą, z kim mają do czynienia!
Przez krótką chwilę wodzi wzrokiem dookoła, ale tak naprawdę nie patrzy na nikogo. Stojącego w pobliżu Baddoga traktuje niczym powietrze.
Zdaje się widzieć tylko białowłosego mężczyznę, do którego zbliża się tym swoim niedbałym krokiem.

Spoiler:
 
- Hej, Snow... - Visage wyciąga przed siebie dłoń. Czytelny gest, uzupełniony o słowa. - Zostań tam gdzie jesteś.
- Visage. - Snow uśmiecha się, kręcąc głową. Posłusznie zatrzymuje się kilka metrów od niego. - Od kiedy witasz mnie w ten sposób? Ostatnim razem o wiele bardziej cieszyłeś się na mój widok. - przez długą chwilę mierzą się nawzajem spojrzeniami. - Powiedziałabym nawet, że był to, hmm. Entuzjazm.
Uśmiechają się w dokładnie ten sam sposób. Taki, który nie jest oznaką wesołości, lecz czegoś innego. Dwójka drapieżników, która obchodzi się dookoła, obserwując uważnie? Czy też spotkanie dwójki przyjaciół?


Ostatnio zmieniony przez Selyuna dnia Czw Lip 15, 2010 10:02 am, w całości zmieniany 8 razy
Powrót do góry Go down
mical von mivalsten
Mistrz Ciętej Riposty
avatar

Posts : 119
Punkty Fandomu : 7
Join date : 15/05/2010

Apocalypse World Character
Role: Driver
Name: Marilyn
Experience:
0/5  (0/5)

PisanieTemat: Re: Phoenix   Pon Cze 28, 2010 7:55 pm

Marilyn dał po heblach; Snow po krótkiej naradzie z brainerem wyskoczyła z wozu. Poczuł ulgę, szoferka nie była przystosowana do przebywania w niej więcej niż jednej osoby, jeśli nie uprawiały one seksu. Marilyn znał Snow na tyle długo by wiedzieć, że jeśli nie chciał sikać przez rurkę, to lepiej było nie dobierać się jej do majtek a reszcie towarzystwa do majtek dobierać się nie chciał.
- Uwaga, będzie dyskoteka. - Marilyn wspiął się z fotela i przecisnął się przez właz w dachu. Pstryknął małym przełącznikiem i uśpione dotąd dwa reflektory umieszczone na dachu sprawiły, że z przodu było jaśniej, niż w dzień.
Spoiler:
 
Cienie które szybko ukryły się za betonowymi szkieletami nie zrobiły tego wystarczająco szybko. Szczególnie powolny był jeden po prawej, targający na plecach straszne świństwo, LAWa. Dobrze wycelowany mógł zaszkodzić nawet opancerzonemu walcowi. Nie licząc tego, że tylko on był ukryty za grubą warstwą metalu.
- Zgaś to gówno, kurwo niemyta!
- Myję się częściej niż ty, Pico!
- Marilyn też miał tu znajomych. Ale na wszelki wypadek wyłączył reflektory. Zżerały strasznie dużo akumulatora.

[kwestia pojemności szoferki wyedtowana przez MC]
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Phoenix   

Powrót do góry Go down
 
Phoenix
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Aster Phoenix - Dragon Deck
» My Sacred Phoenix Deck
» Aster Phoenix - Fiend Deck
» Joaquin Phoenix retiring from acting to pursue music!
» Aster Phoenix vs. silent_kid93

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
ale będzie jazda :: RPG :: Apocalypse World-
Skocz do: