ale będzie jazda

łupu-cupu bęc
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Świata opisanie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Admin
Admin


Posts : 114
Punkty Fandomu : 0
Join date : 15/05/2010

PisanieTemat: Świata opisanie   Sob Maj 15, 2010 10:38 am

.
Powrót do góry Go down
http://zmierzchbogow.ultimaterpg.org
Admin
Admin


Posts : 114
Punkty Fandomu : 0
Join date : 15/05/2010

PisanieTemat: Re: Świata opisanie   Sob Maj 15, 2010 2:42 pm

Biblioteka

Widzisz panie? Tak, jesteśmy na Starym Mieście, a to Wielka Katedra pana naszego, Sigmara. Spójrz panie obok. Biblioteka - tak mówi na ów kompleks pospólstwo - jest wydzieloną częścią Wielkiej Katedry, złożoną z kilku budynków połączonych murem. Dzieli część kondygnacji wznoszących się ponad ulicą (a liczy ich, jak widzicie, cztery) z domem zakonnym Rycerzy Gryfa. Tak, panie, tam gdzie stoją straże w zdobnych brygantynach... Nie spodziewałeś się chyba, że herbowi w płytowym pancerzu tam staną? Ale mniejsza... wiadomo, że na rozkaz Wielebnego Ruprechta von Heidelberga, kapłana Sigmara, byłego rektora Uniwersytetu w Nuln oraz obecnego opiekuna Biblioteki, na jej potrzeby zaadaptowano znaczną część podziemi oraz - najpewniej, jak słuchy chodzą - niektóre części starych, budowanych jeszcze przez krasnoludy kanałów. Dzięki blisko dwudziestoletnim staraniom Wielebnego, Wielka Książnica Sigmara Młotodzierżcy - bo pod takim mianem właśnie narodziła się ta nowa, a wspaniała w Wolnym Mieście instytucja - rychło stała się znana z przebogatych zbiorów, nie tylko w skali samego Nuln, ale wręcz całego Imperium; tym samym jest teraz dumą miasta, a ściągający do niej tłumnie podróżni, hojnie opłacający dostęp do rzadkich krynic wiedzy, wspomagają jej dalszy rozwój i utrzymanie, pospołu z administracją miłościwie nam panującej Hrabiny, asygnującą na utrzymanie, rozwój i ochronę zbiorów Książnicy znaczne kwoty.
Te ogromne zbiory pozyskane zostały na wiele sposobów - począwszy od kupionych za zdobyte dzięki zabiegom Wielebnego fundusze woluminów z prywatnych kolekcji, poprzez liczne zapisy testamentowe gorąco wierzących sigmarytów, darowizny młodszych wiernych, którzy na to, co począć z odziedziczoną biblioteczką nie bardzo mieli pomysł; wreszcie - rekwizycje ksiąg zakazanych bądź uznanych przez Święte Officjum za zbyt niebezpieczne, aby pozostawać dostępnymi bez kontroli sług Kościoła Sigmara, o ile tylko w przypływie religijnego ferworu nie zostały spalone - także trafiały właśnie tutaj. W wyniku pewnych sporów prawnych, owocujących kilka lat temu również zamieszkami, wywoływanymi przez niesfornych żaków, do zbiorów Biblioteki trafiły setki woluminów zgromadzonych przez katedry Medycyny, Czarodziejstwa czy Nauk Elementalnych Uniwersytetu w Nuln, czyniąc ją tym samym - niby nieoficjalnie, lecz w praktyce niepodważalnie - najważniejszym miejscem dla wszystkich tych, którzy poszukują wiedzy, i to - zważ panie - na jakikolwiek zgoła temat.

Wiele plotek krąży na temat Biblioteki, jak również samego Wielebnego. Co mówią? A czy to nie szkoda czasu wielkiego pana na takie prostaków krotochwile? Ech, zresztą... Różnie gadają. Mawiają, że niekiedy w nocy, kiedy przechodzi się ulicami Starego Miasta, gdzieś na tyłach Wielkiej Katedry, z dołu, z kanałów dochodzą szepty i krzyki obłąkanych mnichów, zamkniętych i na zawsze skazanych na opiekę nad najbardziej szaleńczymi z traktatów skonfiskowanych przez Inkwizycję. Jam tam nigdy nie słyszał, a od lat po Starym chodzę... Inni mówią, że na własne oczy widzieli jakoweś demoniczne postacie, opuszczające po zmroku jakieś boczne drzwi bibliotecznych kamienic. Jeszcze inni prawią, rozglądając się uważnie na boki, bacząc by ich słowa nie wpadły w niepowołane uszy, że w istocie Biblioteka jest centrum wywiadu Hrabiny, gdzie spotykają się szpiedzy i podżegacze, gdzie szkoli się agentów i skąd wysyła się ludzi, by zamknęli usta tym, którzy otwierają je za szeroko... Ufam jednak, panie, że należysz do światłych ludzi i plotek czy inszych zbytków, płynących z ludzkiej głupoty i zawiści - jako i ja - nie słuchasz.


Milczące Siostry

Ach, w istocie panie, niewiasta to była, tam nieopodal wejścia. Zgodę na powstanie przy Bibliotece żeńskiego zakonu Sióstr Księgi wymógł ponoć na Wielkim Teogoniście sam Arcylektor Kaslain, jednak mało kto wierzył, że prawdziwym inicjatorem tego przedsięwzięcia nie był sam opiekun Biblioteki. Istniejący ledwie kilkanaście lat, zakon Sióstr Księgi (zwany też czasem Milczącymi Siostrami) to zakon niewielki, o zasięgu lokalnym, dedykowany w całości i wyłącznie służbie na rzecz Biblioteki. Niektórzy szepczą, że służba ta nie ogranicza się jedynie do zajmowania się księgami, jednak mało kto potrafi powiedzieć cokolwiek konkretnego. Jeden pijany żebrak, któregom spotkał nieopodal Katedry, mówił że ponoć zdarzył się ktoś, kto zdaje się miał na ten temat więcej do powiedzenia, młodzian z Altdorfu, który przyjechał do Nuln w jakiejś sprawie sercowej, jednak, niestety, spity jak wieprz utopił się w fosie, zanim zdążył wyznać publicznie zapowiedziane i okrzyczane na rynku "grzeszne rewelacje".
Tymczasem, mimo tych szczekających psów, Biblioteka radzi sobie coraz lepiej, wciąż powiększając swoje zbiory, współfinansując i promując prace naukowe, dyskretnie ewidencjonując każdego, kto żąda dostępu do ksiąg o treści niebezpiecznej dla słabych umysłów. Siostry Księgi w milczeniu wykonują swoje obowiązki, krążąc jak zjawy pomiędzy półkami, spod obszernych kapturów taksując nowo przybyłych, aplikujących o dostęp do tych, czy innych cennych woluminów. Bez wątpienia wszak opiece nad tyloma tysiącami ksiąg, o wartości przekraczającej setki wsi, o zawartości mogącej często napełnić prawdziwą trwogą serca zwykłych ludzi, nie podołałby ktoś, kto nie cechuje się iście zakonną cierpliwością i oddaniem.

Dziękuję za twój grosz panie. Szczęścia w twych poszukiwaniach życzę, jak wierny sigmaryta drugiemu, i żebyś nie zbłądził nigdy z jasnej drogi. I nie zapomnij zaświadczyć, że jednoręki Klaus wiernym jest sługą Wielebnego, jeżeli się z nim właśnie niebawem spotkasz. Teraz i zawsze. Bywaj panie i zważaj... zważaj!
Powrót do góry Go down
http://zmierzchbogow.ultimaterpg.org
Admin
Admin


Posts : 114
Punkty Fandomu : 0
Join date : 15/05/2010

PisanieTemat: Re: Świata opisanie   Sob Maj 15, 2010 2:43 pm

Konrad "Kurt" Fuchs

To postawny, lecz niezbyt wysoki, mężczyzna w sile wieku. Twarz jego, szeroka i blada, z kilkudniowym zarostem, jest świadectwem życiowego doświadczenia. Łatwo można znaleźć na niej liczne zmarszczki i bruzdy. Stale podkrążone, przekrwione oczy wskazują na żywot ciężki, pełen niewygód. Mimo, że te czarne punkciki wiele już widziały, zawsze chcą zobaczyć jeszcze więcej. Krążą więc energicznie w oczodołach, nie zważając na otaczające je czerwone żyłki. Czarne włosy, krótko ostrzyżone i przyprószone siwizną można uznać za oznakę osobistej dyscypliny. I wieku. Usta, z reguły niedomknięte, chciwie łapią powietrze przy każdej okazji. Zwłaszcza po dłuższym wysiłku. Mimo to, lata praktyki pozwoliły Fuchsowi robić to cicho. Bardzo cicho. W dzień nie pojawia się w mieście zbyt często i długo. Ot, załatwia tylko niezbędne sprawunki w swojej najbliższej okolicy. Czasem odwiedza znaną sobie karczmę na Handelbezirk. Jego prawdziwym żywiołem jest noc. Zawsze chodzi w strojach o stonowanych barwach. Unika jak ognia modnej ostatnio pstrokacizny. Praktycznie nie rozstaje się ze swoim krótkim ostrzem, bezpieczeństwo ma za priorytet. Dość już naraża się w pracy.

***

- Dziękuję synku, dziękuję. Ciężko już w dzisiejszych czasach znaleźć ludzi pomocnych i uczynnych. Kiedyś, to było dopiero, inaczej. Z roku na rok wyngiel jest coraz cięższy, a taka stara nietoperzyca jak ja nie daje sobie z tym rady. Wejdź, proszę, do mojej skromnej izdebki. Odpocznij sobie, zagrzeję ci trochę korzennej polewki, poczęstuję bułeczkami domowej roboty...

- ... pan Konrad? Och, kimże ja jestem, żeby o sąsiadach plotkować. Wiem, co te przeklęte przekupy z parteru o mnie mówią, ale prawda jest inna. Nie znoszę plotkować. Może jeszcze jedną bułeczkę z makiem?

- Aaaano, tak, tak. Wynajmuje tu, na poddaszu dwie chyba izby. Spore całkiem. Z widokiem na podwórze z jednej strony, a z drugiej na ulicę. Czasem go goszczę, a jakże. Jak sąsiada.

- ... ludzie gadają, że za młodu parał się różnymi takimi rzeczami. Ano, takimi, co to uczciwy obywatel nigdy by nie robił. No, różnie, tak. Ponoć na pasówkę do domów ludziom wchodził, że się przemytem babrał. Rozbój ponoć uprawiał i ogólnie, ogólnie. Nie był za młodu aniołkiem.

- ... ale teraz, to co innego. Dorósł i wyszedł na ludzi. To dobry człowiek jest. Też czasem pomoże. Żonę ma, córeczkę piękną, co je w domu po rodzicach gdzieś pod Streissen, zostawił. A tu, w wielkim mieście, pracuje na nie. Chyba nieźle mu się powodzi, rodzina jego nigdy głodem nie przymiera, a córeczkę chce nawet do szkół posłać. Tak, tak, dobrze słyszysz. Znaczy, prywatnych bakałarzy szuka dla niej. Dziwne to jest trochę. Bo i z pracy jako stróż nocny w świątyni nie zarabia się dużo, prawda? Ale co tam to, uczciwy teraz jest i prawowierny sigmaryta. Codziennie do świątyni chodzi, wieczorami po prawdzie, ale codziennie.

- ... i ciężko, doprawdy, ciężko pracuje dla naszego pana, Sigmara i dla naszego Kościoła. Czasami nawet, jak potrzeba jakiegoś kapłana na peregrynacji chronić, to jeździ za takim krok w krok. Często go na długie miesiące nie ma...



Konrad „Kurt” Fuchs

Wiek: 38 lat.
Wzrost: 166 cm.
Waga: 79 kg.

Cechy:
Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
http://zmierzchbogow.ultimaterpg.org
Admin
Admin


Posts : 114
Punkty Fandomu : 0
Join date : 15/05/2010

PisanieTemat: Re: Świata opisanie   Sob Maj 15, 2010 2:44 pm

Gotfryd von Ammer

Gotfryd jest stosunkowo wysokim mężczyzną, o lekko zarysowanej muskulaturze. Jego przystojną, niemal nieskalaną twarz o łagodnych, wręcz delikatnych, szlacheckich rysach szpeci jedynie niewielka blizna przy lewym uchu. Ma brązowe włosy zaczesane do tyłu, a także ciemne oczy i opaloną cerę. Na jego twarzy gości zarost, zawsze dokładnie przystrzyżony. Jego wygląd wzbudza szacunek i zaufanie, jednak ludzie pochodzący z niższych stanów mogą wyczuć w jego głosie niewielką nutkę pogardy i poczucia wyższości. Jest pewny siebie. Ubiera się najczęściej w skórzany pancerz, na którym widnieje jego godło rodowe (koń stojący dęba), pod który zakłada kolczugę. Z szyi zwisa mu złoty naszyjnik z młotem- symbolem Sigmara. Na plecach nosi długą, czerwoną pelerynę. Do pasa ma przytwierdzone dwa ostrza: po lewej stronie długi bastard, po prawej zaś, krótki gladius.

***

Andrea Kroetz, edukatorka, wychowawczyni

- Panicz Von Ammer zawsze lubował się we wszelakich dziełach, lecz szczególnie upodobał sobie bretońskie ballady traktujące o wojnie. Romantyczne wizję, dostojni rycerze na majestatycznych, białych rumakach, ratujący z opresji piękne księżniczki. Zawsze marzył, żeby zostać kimś takim…

Bernard Lommel, stajenny

- Hę? Niedosłyszałem? Panicz Gotfrdyd? Musisz mi panie wybaczyć, ale stary już jestem, niedołężny. Jak mnie panie czasem w kościach strzeli to gorzej jak piorun, mówię ci panie... ee... o czym ja żem to gadał? Aaa, młody von Ammer. Można by rzec, że w siodle urodzony. Ano tak, bo on te konie bardzo kochał. Za młodu zwykł przesiadywać przy nich całymi dniami. Ostatnio podobno wojaczki mu się zachciało, pojechał orka tłuc, na jakąś wielką kampanije, wiesz panie, wojskową. Jak to się skończyło? Jak Sigmara kocham, nie wiem.

Majętny szlachcic, Friedrich Dissell

- Von Ammer? Ależ oczywiście, że o nich słyszałem. Toż to ród znany z hodowli najlepszej klasy wierzchowców. Senior rodu, Albert von Ammer, wsławił się podczas kampanii przeciw pomiotom chaosu z północy. Jego syn, młody Gotfryd, podążył ścieżką wytyczoną przez ojca i wyruszył na spotkanie orkom z Gór Czarnych. Podobno odniósł tam niemałe sukcesy…

Cechy:
Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
http://zmierzchbogow.ultimaterpg.org
Admin
Admin


Posts : 114
Punkty Fandomu : 0
Join date : 15/05/2010

PisanieTemat: Re: Świata opisanie   Sob Maj 15, 2010 2:46 pm

Remo Schörner

Wiele rzeczy można powiedzieć o Schörnerze, ale niestety to że budzi szacunek samym wyglądem nie jest jedną z nich. Remo jest człekiem ledwie ocierającym się o to, co określamy mianem średniego wzrostu zaś jego wyjątkowo mizerna postura sprawia, że wydaje się być mniejszy niż w rzeczywistości jest. Twarz ma nawet przystojną, choć nieco zaniedbaną. Długie, czarne kudły należałoby już przyciąć bo nijak nie chcą się obyczajnie układać, zaś policzkom i brodzie przydałaby się brzytwa, gdyż nieco szpeci je nieregularny zarost. Widać ten mężczyzna nawet jeżeli by chciał, miałby straszne problemy z zapuszczaniem porządnych wąsisk czy modnej ostatnio bródki. Remo zwykle chodzi nieco przygarbiony i z opuszczoną głową, przez co nie wyróżnia się nigdzie w tłumie. Oczy jednak ma czujne, co chwila rzuca spojrzenia na prawo i lewo. Ostatnio zdarzają mu się jednak napady melancholii, w których zdaje się nie zwracać uwagi na otaczającą go rzeczywistość, ale szybko przechodzą, zastępowane przez gwałtowne wybuchy energii i chęci do działania.

Remo preferuje ubiór praktyczny i nie rzucający się w oczy, takie jak czarne nogawice, lniana koszula, skórzany kaftan oraz ciepły płaszcz z sudenlandzkiej wełny. Jako ochronę zakłada skórzaną kurtę, pikowaną i wzmacnianą gotowaniem w oleju. Rzadko kiedy pojawia się zbrojnie, ale kiedy już musi to najczęściej nosi ze sobą garłacz oraz pistolet, wsadzony za pas po jego lewej stronie. Przy prawicy zaś nosi kiścień, zakończony podłużną głowicą.


***

- Schörner i cała jego familia, taka ich mać. Wissenburskie przybłędy, co zabierają pracę porządnym obywatelom Nuln. Pojawił się jeden z drugim kilka lat temu z majątkiem i począł kupować a to wozy, a to magazyn czy miejsce na placu składowym. A im więcej miał tym więcej kuzynów z tego swojego bajora ściągał. Teraz ich tutaj tyle, że nie idzie się odwrócić, bo Ci jaki Schörner wyskoczy. Ale podobnoż przyszła kreska i na niego.
Kurt Metzer, kupiec i właściciel magazynów

- Schörnery to byli wielce biedne ludzie, u nas w Wissenburgu, a tutaj się nagle takie możne zrobiły. Ciekawym skąd mieli złoto na rozkręcenie interesu. Kapitan mówią, że to pewnie z jakichś bandyckich konszachtów i pewnie dlatego ich obu aresztowali. Ale ja tam temu nie daję wiary. Znałem ja ich ojca i to uczciwy człek był, a i obaj młodzi mnie pamiętają i pilnowali cobym na służbie w ich kwartale głodny i spragniony nie chodził.
Johan Lahm, dziesiętnik straży miejskiej Nuln, z pochodzenia Wissenburgczyk

- Panicze Remo i Albert? Dobre ludzie to były, płacili w terminie.
Karl, wozak z kompani Schörnerów

- Wissenlandzka swołocz, przybłędy i plebejusze, ot co! Ani chybi im w głowach ta rewolucja, nie wierzą, chamy, żeśmy lepsi od nich z urodzenia. Wierzycie państwo, że to uosobienie motłochu... ten suczy syn... śmiał do mojej córci cholew smalić!? Zasłużenie w lochu wylądował.
Maxymilian von Leeb, szlachcic herbowy

- Remo? Remo od Magii? Toć to nasz Apostoł Dobrej Nowiny.
Peter, ćpun z zaułku za świątynią Sigmara

Cechy:
Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
http://zmierzchbogow.ultimaterpg.org
Admin
Admin


Posts : 114
Punkty Fandomu : 0
Join date : 15/05/2010

PisanieTemat: Re: Świata opisanie   Sob Maj 15, 2010 2:47 pm

Baron Heinrich von Stauffen, pan na Stauffenbergu

Swego czasu sławny w całym zachodnim Imperium pogromca zielonoskórych i innych dzikich bestii, jakie jeszcze od czasu do czasu lęgną się w co bardziej odludnych rejonach Gór Szarych, nie objętych protekcją khazadzkich twierdz, aby nękać wysunięte ludzkie osady. Zdobył sławę wielkiego wojownika i dowódcy, poprowadził wiele wypraw daleko w górskie przełęcze, aby wygniatać potwory w samych ich leżach. Opiewany w pieśniach bardów, jest jednym z tych przedstawicieli szlachty, na podstawie czynów których ukuty został współczesny kanon rycerskości, hartu ducha i męstwa - tak potrzebnych w obliczu czyhających zewsząd na ludzi niebezpieczeństw.

Baronia Stauffen to niemały obszar na południowym zachodzie Wissenlandu, powiększony zresztą znacznie za władania obecnego barona, jednak w przeważającej części są to wciąż ziemie dzikie, jak większość Szarego Pogórza. Pośród tych borów i wzgórz założono nieliczne większe osady, więcej jest za to samotnych myśliwskich i drwalskich sadyb, a nieco wyżej w górach - małych osad góralskich, zajmujących się wypasem owiec. Podstawowym towarem eksportowym baronii jest wyśmienitej jakości drewno drzewa, nazywanego powszechnie dębem cieni lub przez bardziej wykształconych hebanem północy po które fatygują się do Nuln kupcy nie tylko z Reiklandu i Sudenlandu, ale również z odleglejszych prowincji, włącznie z Marienburgiem. Dębina jak sama nazwa wskazuje ma specyficzne, bardzo ciemne zabarwienie, jest też materiałem ogromnie trwałym - służy głównie do produkcji wysokiej klasy, luksusowych mebli oraz niektórych sprzętów dla elitarnych oddziałów wojska, w tym Reiksgwardii.
Mimo faktu, że drewno osiąga dość wysokie ceny, skala eksportu oraz inwestycji wciąż jest zbyt mała, żeby uczynić z baronii Stauffen coś więcej, niż biedną, odległą i mało znaczącą prowincję, tym bardziej, że tartaki specjalizujące się w obróbce tego specyficznego materiału powstają już w innych regionach, graniczących z Górami Szarymi tam, gdzie rosną dęby cieni - zarówno w północnym Sudenlandzie, jak południowym Reiklandzie.

Heinrich von Stauffen zawsze uchodził za władcę srogiego i surowego, jednak legendy bardziej miejscowe, plotki powtarzane bliżej samej baronii Stauffen, dodają do tego obrazu własne, ciemne akcenty. Niektórzy szepczą, że baron oszalał doszczętnie, stając się furiatem i jeszcze większym niż wcześniej okrutnikiem, kiedy żona zdradziła go ze sługą; plebs w Wissenburgu i okolicach umila sobie wieczory w karczmach przy mętnym reiksbier opowieściami o męczarniach, jakie w efekcie zadał był rozwścieczony baron zarówno słudze, jak i niewiernej małżonce, którą - przed zamurowaniem w lochach żywcem - zmusił do zjedzenia upieczonych jąder swojego kochanka, podanych na złotej tacy. Bardziej oczytani zdają sobie sprawę, że historia taka została już opisana w pewnej bretońskiej balladzie i nie dają temu zbytniej wiary, wskazując na fakt, że nie ma żadnego powodu, aby wątpić w historie, które opowiada się bardziej oficjalnie - że pogrążona w chorobie umysłowej żona uciekła w Góry, gdzie zginęła rozszarpana przez dzikie bestie, wraz z dzieckiem, które zabrała w tę ostatnią podróż. Że baron von Stauffen, pozbawiony dziedzica, wziął sobie wprawdzie drugą żonę, młodszą i piękną, kogoś ze śmietanki towarzyskiej Nuln, ale pamięć o zmarłych wciąż uwiera go jak cierń.
Na karb właśnie tej rozpaczy kładzie się różne wybryki starzejącego się już, dawnego bohatera. W wissenburskich karczmach, z sąsiedzkiej perspektywy, w głosach ludzi opowiadających sobie te historie mogą pobrzmiewać nawet pewne akcenty zwykłego, ludzkiego współczucia, jednak poddani barona, narażeni na stryczek z byle powodu, gnębieni dziwacznymi nakazami i zakazami, dzień i noc spędzający w strachu, czy aby już jutro zbrojni barona nie postanowią właśnie ich prześwietlić na okoliczność zdrady lub najmniejszej oznaki nieposłuszeństwa - nie potrafią zwykle zdobyć się na aż taką wielkoduszność.

Szepcze się, nie bez obaw, że wybuch wojny domowej i Rewolucji w Sudenlandzie skomplikuje tę zagmatwaną sytuację na południowym-zachodzie Wissenlandu jeszcze bardziej.
Powrót do góry Go down
http://zmierzchbogow.ultimaterpg.org
Admin
Admin


Posts : 114
Punkty Fandomu : 0
Join date : 15/05/2010

PisanieTemat: Re: Świata opisanie   Sob Maj 15, 2010 2:47 pm

Rushvid

Dotychczasowy panteon ludzki, mimo swej różnorodności, nie był całkowicie kompletny. Szerokie masy chłopskie nie miały swego boga, do którego mogły się modlić. Co prawda istniała Rhyia i Tall, ale tą pierwszą wyznawały głównie kobiety (jako boginię płodności, narodzin i rodziny), a jej mąż był czczony przez osoby związane z lasem. Poniższy bóg zapełnia wspomnianą lukę.

Zanim Arianka została zamknięta w kryształowej trumnie, jej oraz Solkanowi urodził się syn, którego nazwano Rushvidem. Jego matka i ojciec ciągle walczyli z Chaosem plugawiącym świat. Rushvid dorastał i widział jak ciemiężony jest prosty lud. Widział, że jego krzywdom są winni nie tylko bogowie ciemności, lecz także ci, którzy z nimi walczą. Zlitował się nad jego cierpieniami i gdy dorósł wziął pod swą opiekę. Jest bogiem wsi, cyklu przyrody, pór roku, wiejskiego życia, jest także bogiem cyklu narodzin i śmierci. Jest ucieleśnieniem spokojnego życia, jakie wiódłby chłop gdyby na świecie nie było wojen, chorób, nienawiści czy chaosu. Jest przedstawiany jako złotowłosy młodzieniec w chłopskim ubraniu z uśmiechem na ustach. W ręce trzyma kłos lub sierp. Jest także znany innym rasom. Halflingi czczą go w prawie identycznej postaci jak ludzie pod imieniem Hallena, Elfy pod imieniem Fellbana - pana pór roku, a jako boga narodzin i śmierci wyznają go krasnoludy (jako Twigreda) i gnomy (jako Kinkilda).
*

Rushvid nie jest typowym bóstwem Praworządności w tym sensie, że niezmienność do której dąży nie jest staniem w miejscu, czy dążeniem do stazy stanu idealnego, ale zachowaniem niezakłóconego przez nikogo Cyklu natury, pór roku, śmierci i urodzin. Jego symbolem jest koło podzielone na cztery części, przedstawiające pory roku, zaś kapłani na pierwszy rzut oka zwykle nie wyróżniają się niczym spośród zwykłych chłopów.

Wyznawców Rushvida znaleźć można wszędzie w całym Starym Świecie, chociaż ze względu na fakt, że kult jest rozproszony i nie ma żadnych centralnych struktur, w wielu regionach nadaje mu się różne imiona, a obrzędy ku jego czci mogą przyjmować rozmaite formy, charakterystyczne dla danego miejsca. Bóstwo nie ma świątyń, jednak w licznych wsiach można znaleźć kaplice mu poświęcone. Bardzo często kult Rushvida łączony jest z obrzędami ku czci Rhyi lub Taala, bądź też nawet Dawnej Wiary, a jeszcze częściej jest z nimi mylony. Dla przeciętnego chłopa teologia, doktryny i subtelne różnice nie mają jednak znaczenia. Echem praworządności charakteru tego bóstwa jest fakt, że jego wyznawcy - tak samo jak wyznawcy innych bogów Prawa - odnoszą się z nieufnością, a nawet wrogością wobec podążających ścieżką Ranalda. Rzecz jasna są też otwarcie wrodzy wszelkim przejawom oddawania czci bogom Chaosu - ramię w ramię z fanatycznymi Sigmarytami gotowi są zwykle do rozpalania stosów pod nieszczęśnikami podejrzewanymi o sprzyjanie Mrocznym Potęgom, chociaż w odróżnieniu od wyznawców Młotodzierżcy nie zajmują się zwykle ich ściganiem i tropieniem - swój gniew wyładowując dopiero wtedy, gdy dany bluźnierca zakłóci odwieczny porządek natury na terenie, na którym żyją. Podstawowym przykazaniami Rushvida jest życie zgodne z cyklem natury oraz ochrona terenów wiejskich przed wszystkim, co w nienaturalny sposób może ten cykl zakłócić.

Naturalnie, podobnie jak w przypadku innych legalnie wyznawanych bóstw Starego Świata, wybranie na patrona Rushvida nie znaczy, że dana osoba odwraca się od innych bogów. Z powodu specyficznej pozycji dominujących religii oraz ich aspiracji do uniwersalizmu, wyznawcy Rushvida mogą jednocześnie - i zwykle to robią - aktywnie i szczerze uczestniczyć w ceremoniach i modlitwach na przykład ku czci Sigmara, szczególnie w jego aspekcie bóstwa opiekuńczego Imperium.

Wyznawanie Rushvida, podobnie jak innych bogów Prawa, jest w pełni legalne, jednak kler dominujących w Imperium religii Sigmara i Ulryka, wskutek swoich politycznych aspiracji nie jest zainteresowany oddawaniem pola konkurentom. Z tego też względu kapłani wielkich religii ciężko pracują nad tym, żeby to ich bóstwom oddawano cześć w jak najszerszym wachlarzu sytuacji, co skutkuje staraniami mającymi prowadzić do wchłonięcia mniejszych i lokalnych kultów przez wielkie religie. Stosują różne metody, przeważnie po prostu włączając lokalne święta, związane ze żniwami czy innymi wydarzeniami z życia wsi do oficjalnych kalendarzy liturgicznych swoich religii. Ponadto pracują nad ugruntowaniem przekonania, że wyznawanie pomniejszych bóstw, innych niż obiekty ich własnego kultu, jest w zasadzie przejawem prymitywizmu i zacofania, a z czasem, być może, nieświadomego szkodzenia swojemu krajowi.

*Autorem opisu jest Tomasz Raburski
Powrót do góry Go down
http://zmierzchbogow.ultimaterpg.org
Admin
Admin


Posts : 114
Punkty Fandomu : 0
Join date : 15/05/2010

PisanieTemat: Re: Świata opisanie   Sob Maj 15, 2010 2:47 pm

Wielkie Hrabstwo Wissenlandu

Chociaż największym miastem na terenie Wissenlandu jest Nuln, stolicą tej niewielkiej już dziś prowincji jest Wissenburg. Dawniej rodzina obecnego formalnego władcy Hrabiego Helmunda Pfeilrauchera władała całym południem Imperium, jednak obecnie to już tylko piękne wspomnienie, bowiem aż do wybuchu Rewolucji prym na południu wiodła potężna rodzina Toppenheimerów, z której wywodziła się zamordowana baronowa Etelka. Do klanu Toppenheimerów należy także obecna żona władcy Averlandu, Ruprechta, z tego domu pochodzi również owdowiała hrabina Emmanuelle von Liebvitz, obecna faktyczna władczyni zarówno Wolnego Miasta Nuln, jak całego Wissenlandu.

Nuln, pomimo faktu iż leży na terenie Wissenlandu i formalnie jest jego częścią, technicznie rzecz biorąc jest od niego zupełnie niezależne. Hrabina-Elektorka Emmanuelle spędza większość czasu właśnie tam i dla nikogo nie jest tajemnicą, że chociaż naprawdę rządzi starym Helmundem, w gruncie rzeczy nie dba za bardzo o to, co dzieje się z resztą prowincji. Niedługo przed śmiercią poprzedniego Cesarza von Liebvitz aktywnie dążyła do odcięcia wszelkich formalnych więzi z Wissenlandem, który - jak uważa - wysysa z jej miasta bogactwo. Prawdopodobnie tylko wojna domowa powstrzymała polityczne plany totalnej separacji Nuln i przekazania reszty prowincji w oficjalne władztwo rodu Toppenheimerów z Sudenlandu. Wojna domowa - i śmierć baronowej Etelki.

Dla mieszkańców Nuln, którzy większość życia spędzają w jego murach, może być pewnym szokiem, że ich ukochana Hrabina, wprost uwielbiana w Wolnym Mieście, poza jego granicami nie cieszy się aż tak wielką atencją ludu, szczególnie z Wissenburga, ale także mniejszych ośrodków miejskich, takich jak Weningen czy Maselhof, nie wspominając już o mieszkańcach wsi i góralach z Gór Szarych. Niestety takie są skutki niefrasobliwego podejścia tej faktycznej władczyni do wszystkiego, poza jej ukochanym miastem. Ludzie Hrabiny robią co mogą, by jej wizerunek był jak najlepszy w całym Wissenlandzie, jednak faktycznie w prowincji nie brakuje takich, którzy przebąkują coś o bezprawnym panoszeniu się Toppenheimerów na Pfeilraucherowym dziedzictwie oraz faktycznym ogołacaniu prowincji przez rozrastające się Wolne Miasto.

Nie wiadomo jak dalej potoczą się sprawy w obliczu wojny domowej, jednak tu i ówdzie, w dobrze zorientowanych w polityce kręgach, mówi się już wręcz o groźbie wykorzystania tych resentymentów przez władców ościennych prowincji, włącznie z możliwością pojawienia się ni stąd, ni zowąd jakiegoś nieznanego nikomu Pfeilrauchera, gotowego do wykorzystania panującego w Imperium zamieszania dla swojej korzyści... lub bycia wykorzystanym dla korzyści któregoś z sąsiadów, na podobnej zasadzie na jakiej Ruprecht Averlandzki wykorzystać zamierza ocalałego z sudenlandzkich rzezi Olafa Sektiebe. W możliwość wykonania jakiegokolwiek ruchu przez obecnego hrabiego Helmunda, kompletnie zależnego od młodej elektorki, nikt bowiem nie wierzy.
Powrót do góry Go down
http://zmierzchbogow.ultimaterpg.org
Admin
Admin


Posts : 114
Punkty Fandomu : 0
Join date : 15/05/2010

PisanieTemat: Re: Świata opisanie   Sob Maj 15, 2010 2:48 pm

Wissenburg uchodzi za jedno z najstarszych miejsc osadnictwa w całym Imperium. Miasto, niegdyś dorównujące znaczeniem Nuln, jest obecnie jedynie cieniem dawnego siebie. Położone na terenie wyżynnym, wśród uformowanych na żyznych lessach wzgórzach i wąwozach stanowi największy ośrodek na szlaku handlowych łączącym Nuln z miastami bretońskimi. Przez Wissenburg przechodziły towary z połowy Imperium, twierdz krasnoludzkich, a nawet z dalekiego wschodu wędrujące na rynki bogatego sąsiada. Jednak agresywna polityka ostatnich władców Nuln doprowadziła do ograniczenia ceł oraz praw składu, co z kolei odbiło się na dochodach miasta. Dzisiaj Wissenburg funkcjonuje głównie jako mały ośrodek handlowy, prowadzący działalność ściśle lokalną. Od całej rzeszy podobnych mu miast w całym Imperium wyróżnia go jedynie rozwijający się przemysł. W ostatnim czasie powstało tu kilka manufaktur w tym i największy w Imperium młyn papierniczy na rzece Wissen. Burgmeister wraz z co bardziej postępowymi rajcami i kilkoma przedstawicielami nowej szlachty starają się wspierać rozkręcanie tego typu działalności argumentując, skądinąd słusznie, że bardziej opłaca się stawiać manufaktury tutaj niż w Nuln, bo ziemia tańsza, płace niższe i do surowców bliżej. Zwłaszcza do bogatych kopalni z gór szarych oraz przepastnych lasów przedgórza.

Jak zaś Wissenburg wygląda? Cóż, położony jest w pewnym oddaleniu od Reiku, na wzgórzach piętrzących się w pobliżu rzeki Wissen. Zbudowanie miasta na wzniesieniu, w widłach dwóch rzek miało zwiększyć jego walory obronne. Można śmiało powiedzieć, że się to udało gdyż w swej historii Wissenburg był wiele razy oblegany, lecz rzadko zdobywany. Dodatkowo ponad dwieście lat temu za pomysłem burmistrza Sneidera doprowadzono do wykopania ogromnych stawów na równinie rozciągającej się na zachód od miasta, jeszcze bardziej utrudniając dostęp potencjalnym napastnikom. Stawy Cesarskie, bo tak je nazwano, zostały szybko zarybione i stanowią do dzisiaj wspaniałe źródło zdrowych i smacznych ryb, stanowiących niejako przeciwieństwo śmierdzących potworów pływających w zanieczyszczonych wodach Reiku. Stawy jednak pomimo doskonałego wywiązywania się z kwestii obronnej ciasno ograniczyły miasto, zabierając miejsce na rozwój i hamując jego rozrost na wiele lat.

Tyle o samym położeniu. Czego może spodziewać się podróżny wędrujący traktem ze strony Nuln? Przede wszystkim jako pierwsze ujrzysz wieże. W Wissenburgu, jak na miasto tej wielkości, jest od zatrzęsienia wszelkiego rodzaju katedr, świątyń i klasztorów rozmaitych bóstw, często ze sobą konkurujących o to kto postawi okazalszy budynek. Zaś położenie miasta na wzgórza sprawia, że wydają się one być jeszcze bardziej okazałe niż w rzeczywistości. Oczywiście jest to pamiątka dawnej świetności, od wielu lat nie powstała żadna nowa świątynia, zaś kilka podupadło i zostały rozsprzedane. W jednej z dawnych świątyń Shalli działa obecnie całkiem przyjemny zamtuzik. Ale wiele z budynków sakralnych ostało się po dziś dzień, przez co Wissenburg nazywany jest przez niektórych stolicą mnichów.

Zanim podróżny wjedzie do samego miasta przyjdzie mu przekroczyć rzekę Wissen. Od strony Nuln, na wzgórzu wyrosło małe miasteczko Drakenhof, nazwane tak od kości ogromnych gadów, anichybi smoków, odkopanych podczas prac budowlanych. Miasteczko to nie wchodzi w skład Wissenburga, niegdyś było prywatną własnością jakiegoś szlachcica, ale rajcy wissenburscy odkupili od niego wójtostwo w czasach swej świetności. I od tego czasu jurdyka powoli traciła niezależność, by dzisiaj być traktowaną przez wszystkich jako zwykłe podgrodzie miasta. Miejscowi nazywają je Smoczym Przedmieściem. Zresztą, Wissenburg otacza wiele takich małych miasteczek. Częściowo należą do miasta, kilka z nich ostało się w rekach prywatnych. Podobno jest ich w odległości pół dnia drogi pieszo aż dwadzieścia i jeden. I skutecznie uniemożliwiają rozrost miasta, zaś polityczne machinacje Nuln uniemożliwiają wchłonięcie drobiazgu. Ale znowu wpadam w kolejne dygresje. Wróćmy do smoczego przemieścia. Mieszkają tu głównie drobni rzemieślnicy jak kowale czy garbarze, których z obawy przed pożarem i smrodem nie wpuszcza się do właściwego miasta, oraz flisacy zatrudnieni przy dokach na Wissen i Reiku. Jedynymi znacznymi miejscami są świątynka Sigmara oraz rynek, zwany Słomianym, na który zjeżdżają się chłopi z okolic kilku dni drogi.

Mijając Smocze Przedmieście podróżny przekracza Wissen po moście, by ujrzeć wreszcie mury miejskie w całej okazałości. U stóp wzgórza miejskiego leży kilkadziesiąt chat w których gnieżdżą się Ci, których los zdecydował się nie obdarzyć bogactwem. Wznosi się tam również młyn papierowy, doki oraz wieża wodna, zaopatrująca miejskie rurociągi w wodę z Wissen. Bo musisz wiedzieć, przyjacielu, że to u nas rurmistrz Andreas Meller zbudował pierwsze wodociągi w Imperium, zanim ruszył kłaść rury w Nuln. To był Wissenburczyk z urodzenia. Ba, przy Rynku Głównym stoi nawet jego stara kamienica. Choć obecnie zamieszkuje ją rodzina jakiegoś dorobkiewicza z plebsu, co się w Nuln dorobił majątku na przewozach. Ignorujemy papiernię, wieżę wodną i wspinamy się w górę wzgórza by przekroczyć Bramę Rybną. Jedną z czterech bram miejskich obok Pfeildorfskiej, Zamkowej oraz Młotodzierżcy. Zabudowa jest tu niska, kamienice biedniejsze. Ale im postępujemy w górę tym budowle nabierają rozmiarów i zdobień. Mijamy plac zwany rybnym przez burgmeistera oraz śmierdzącym przez całą resztę. Handluje się tu rybami poławianymi w stawach oraz Wissen. Docieramy do starych murów. Bo musisz wiedzieć, że Wissenburg był dwa razy otaczany murami. My jesteśmy teraz w Nowym Mieście, tym biedniejszym i nowszym. Mijając zaś Stare Mury przez Bramę Sądową wchodzimy do Starego miasta.

Od razu widać różnice. Piękne kamienice, liczne świątynie, trybunał, szpital dla ubogich starców. Wszystko zadbane, ale widać, że dawno nie remontowane. Mijamy wreszcie piękną katedrę Sigmara by wyjść na największy w mieście Rynek, zwany Głównym bądź Przednim na którym cztery razy do roku odbywają się słynne na całe Imperium jarmarki. To przy nim znajduje się Ratusz, gdzie swą siedzibę ma burgmeister. Jeżeli pójdziemy w prosto wyjdziemy bramą prosto na trakt na Pfeildorf oraz Korzec, plac na którym handluje się zbożem. Naszym oczom ukaże się też wznoszący się na pobliskim wzgórzu Zamek Wissenburski, siedziba hrabiego Helmuta. Bodajby tego miękkiego dziada piorun strzelił. Skręcając zaś w kierunku stawów czy Reiku opuścimy miasto i wejdziemy na przedmieścia, ale tam bym się nie zapuszczał bo tam sami biedni albo szemrani ludzie żyją. Smutno tam i brudno. Zamiast tam się szwędać, zajrzyj przyjacielu do "Ulic Miasta". To zaraz naprzeciw Katedry Sigmara, przy samiuśkim rynku. Najprzedniejsze miejsce. Czy wiesz, ze to właśnie w łożnicy w tej gospodzie nogi wyciągnął poeta Gerhard Steinbrück? Jedną dziwkę zmógł, ale drugiej nie dał rady. Że co? Że słyszałeś iż mu serce nie wytrzymało jak się dowiedział o śmierci cesarza Magnusa? Jużci... Serce może i nie wytrzymało, ale cesarz tu nie nie był na rzeczy. Każdy Wissenburczyk to wie.
Powrót do góry Go down
http://zmierzchbogow.ultimaterpg.org
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Świata opisanie   

Powrót do góry Go down
 
Świata opisanie
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
ale będzie jazda :: RPG :: Götterdämmerung-
Skocz do: