ale będzie jazda

łupu-cupu bęc
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Ouroborus Auerauege

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Admin
Admin


Posts : 114
Punkty Fandomu : 0
Join date : 15/05/2010

PisanieTemat: Ouroborus Auerauege   Czw Maj 20, 2010 2:00 pm

Black pyramids under martian sun,
Priests chant ancient necropsalms,
Summon winds across the desert sands,
Sun sets on this dying land.

Black ships tear through martian skies,
Earthbound send by sorcerous flight,
13 years through black depths of space,
Ancient race seed this cursed place.

Bóstwo: Gemegishkirihallat
Żywioł: Ogień
Moc: Ciemność

Opis:
Cytat :

Bóstwo zazdrosne, brutalne, nie znoszące sprzeciwu i wymagające pełnego oddania oraz krwawych ofiar - i pewnie z tego powodu nie należące do najpopularniejszych. Trochę jak Jahwe ze Starego Testamentu, gdyby Żydzi znali piły mechaniczne podczas wędrówki przez pustynię. Wizja boga-pasożyta czerpiącego jakąś energię ze świata który przekształca żeby wyciągnąć jej jeszcze więcej adekwatna. Czczone, w chwili rozpoczęcia akcji, przez niewielkie grupy maniaków. Nie mogę się powstrzymać i ukradnę i to z Kumquata, jego wyznawcy nazywają siebie Synami Piły a zestaw nakazów i życzeń bóstwa - Prawem Piły.

Bohater

Imię: Ouroborus Auerauege
Sprawność: k8
Morale: k8 [Wykonane Zadanie: Starożytna Budowla]
Spryt: k4

Cytat :
Człowiek, całkowicie łysy, lewa połowa ciała wytatuowana w psychodeliczne wzory. Obowiązkowo wielkich rozmiarów, z masą szram, z piłą w ręce, no i chyba nie trzeba dodawać za Conanem co jest najlepszą rzeczą w życiu?
Powrót do góry Go down
http://zmierzchbogow.ultimaterpg.org
Admin
Admin


Posts : 114
Punkty Fandomu : 0
Join date : 15/05/2010

PisanieTemat: Re: Ouroborus Auerauege   Czw Maj 20, 2010 2:01 pm

Każda opowieść zaczyna się w karczmie.


"Więc wiecie, siedzą w tej klabie, prawda, jakiś zakapturzony typ, wiesz, że kaptur na całej mordzie, ani śladu Pyłu, i mówi mu: ty, idź, ty, zrób, ty, tu a tu, ty, tyle a tyle, ty. No i poszedł. Dwadzieścia grejów, jak nic, jak w mordę strzelił, a ten idzie, bo mu taki bez mordy kazał, wyobrażasz sobie? Znaleźli go Pilarze, dobrze miał durok że tatu mu nie zeszło ze skórą, bredził całkowicie, krabostodoły, wielkie jak diabli, w ciężarówkach, po pustyni. Z tego piramida widział. Rozumisz? Że po pustyni, gdzie grejów więcej niż twoja stara chujów w ryju miała, kraby. Kraby. Kraby, kurwa. Wschodnia Północ. Zobaczysz, nie da się nie zobaczyć. Wielka dziura."

Śmiech roznosi się po pace unieruchomionej od lat ciężarówce służącej za bar, z przyspawanymi do ścian blatami i zapleczem w kabinie kierowcy. Kraby, kto by pomyślał, ha ha. Przednie! Kraby na pustyni!
- oparty o beczkę po paliwie właściciel o garbatym albo wielokrotnie złamanym nosie odsłania zęby w wymuszonym uśmiechu gdy słyszy to samo po raz kolejny, jakby skazano go na bycie wiecznym słuchaczem, takie rzeczy zdarzały się już w jego rodzinie.

"Wielka dziura, Wschodnia Północ. Piramida zobaczysz, to tam."

---

Pył nie jest drażniący, albo przyzwyczajasz się albo zdychasz, Starzy mogą żreć to cholerstwo garściami kiedy nawali im harlej i wleką go za sobą tydzień, dwa, pięć. I żyją. Auerauege też żarł Pył. Nażarł się go, kurwa, po dziurki w nosie, wlekąc się do tej cholernej dziury, ale Piła każe a Syn robi, pan kazał, Auerauege zrobił, widział co się stało Henkinowi kiedy nie popierdalał tak szybko, jak Piła kazała. Auerauege jest przywiązany do swoich dłoni. Auerauege był przy Wyroku Piły. Auerauege myśli, że utrata dłoni to kiepski biznes. Sądząc po tym, jak darł się Henkin kiedy Auerauege wykonywał Wyrok, nie warto być następnym.

Piramida jest olbrzymia, jesteśmy karłami, wznosi się ku słońcom przesłaniając horyzont swoimi nieruszanymi ludzką stopą od setek lat kamieniami, tylko Pył i promienie słońc, i wycie nuklearnych wiatrów, stoi od kiedy pamiętamy i przeżyje nas wszystkich, świadek wielkości dawnych lat, nie interesujący się pełzającymi w prochu u jego stóp robakami.

Auerauege też nie jest zainteresowany piramidą. Auerauege wolałby samemu sobie łapy odgryźć niż pchać się na szczyt piramidy. Jest wdzięczny, że wysłano go na dno piramidy niż na szczyt. Przynajmniej jego ciało będzie w ziemi, głęboko, blisko Piły, lepiej tak niż czaszka walająca się po radioaktywnej pustyni. Uśmiecha się, gdy staje mu przed oczyma opowieść o krabach w ciężarówkach, schodząc niżej, w głąb, w rozjaśnianą płomieniami ciemność, w gorąco, przy którym pustynia za jego plecami jest oazą, w zapach ropy, w Świątynię.

---


Płomienie buchają mu prosto w twarz przy pierwszym zakręcie, i Auerauege czuje topiący się na jego stopach materiał butów, sycząc z bólu upuszcza rozgrzaną do czerwoności piłę mechaniczną, błyskawicznie cofa się, zakręt, dwa, korytarz w lewo, zdziera z poparzonych stóp resztki metalu i - rozgląda się dookoła, żadne płomienie nie rozjaśniają ciemności, właściwie którędy się cofał? Tak, chyba w tym korytarzu upuścił piłę, nie chciałby zostać bezbronny w tym labiryncie. To musi być ten. Musi. Jedyne co mu pozostało, to wiara w to że piła - Piła! - tam jest - i czeka na niego. Pomóż mi, zabijałem dla ciebie i dla ciebie tu jestem. Pewnym krokiem, ostrożnie stąpając bosymi stopami między kałużami ropy wchodzi w korytarz.
Powrót do góry Go down
http://zmierzchbogow.ultimaterpg.org
Admin
Admin


Posts : 114
Punkty Fandomu : 0
Join date : 15/05/2010

PisanieTemat: Re: Ouroborus Auerauege   Czw Maj 20, 2010 2:01 pm

Kurwakurwakurwakurwakurwakurwakurwa... - starsza od świata religijna mantra kołacze się pod czaszką. Głośniej, niż chlupot czarnej mazi pod bosymi stopami. Piłapiłapiłapiłapiłapiłapiłapiłapiła, jestem Synem Piły, gdzie ona jest...

Auerauege wolałby nie być w tym miejscu wcale. Wołałby nie być tutaj nawet mając przy sobie Piłę... Teraz jeszcze ją zgubił. Wstyd. I strach, strach, kiedy uderza gorąc z dołu, flejmy biją z prawej i lewej. Mało brakuje, żeby go pogłaskały po umazanych mazią nogach. Na pewno jest łatwopalna.

Auerauege nie jest głupcem. Odnalazł wreszcie Piłę, jeszcze nagrzaną poprzednim eksplodem. Nie boi się. Oczywiście, że się nie boi. Synowie Piły nie znają uczucia strachu. No ba.

Odpocząć. Taaaaa... Trza trochę restu, może coś zjeść. Auerauege wyskakuje z wejścia do piramidy jak z procy, chyba pierwszy raz tak się stało, żeby uznał to syfskie niebo za dobry widok. Pył jest lepszy niż ta maź i ten żar na dole, taaaak, chyba. Piła pozwoliła wyjść bez szwanku, kojący, wzbierający pomruk dodaje otuchy. Ale też jakby trochę niepokoi.

Śmiech.

Auerauege odwraca głowę gwałtownie - obok wejścia stoi ktoś, kto się z niego śmieje. Dzierży Piłę, ale jej głos jest dużo bardziej jazgotliwy niż warkot. Śmieje się z niego.
- Wiedziałam! Wiedziałam! Wielki Ouroborus Wybraniec ma malutkie jajeczka pustynnego węża, tfu, glisty! Hahaha! Kiedy tylko inni Synowie usłyszą, jak zlał polecenie Piły, hahahaha, jak z Henkinem, co za zabawa! Trzeba...
Głos urywa się w fontannie krwi i gulgotu, upiornej symfonii tętnic, otwartych przez Piłę. Chrobotu kości. Auerauege nie zna strachu, ale nie ma ochoty udowadniać tego przed innymi Synami.
Siada nad drgającym truchłem, wsłuchując się w warkot Piły. Dziwka, kurewka.

Podziękujmy Pile za ten posiłek. Nie jest autkastem, jest silny, Piła mruczy, najedzona. Teraz on.
Powrót do góry Go down
http://zmierzchbogow.ultimaterpg.org
Admin
Admin


Posts : 114
Punkty Fandomu : 0
Join date : 15/05/2010

PisanieTemat: Re: Ouroborus Auerauege   Czw Maj 20, 2010 2:02 pm

"I nie będzie inaczej."


Auerauege klęczy, chichocząc szaleńczo, nad rozoraną szyją tej dziwki, zanurza dłonie w fontannie krwi z tętnic, to lepszy drink, o Piło, niż mętna deszczówka o posmaku benzyny jakiej nam skąpisz! Z okrwawioną twarzą i rękoma unosi piłę ku niebu i spierzchniętymi wargami wykrzykuje ku podwójnemu Słońcu słowa modlitwy.

na sāmkhyam na śaivam na tat pāñca rātram na jainam na mimānsaka ādi matam vā viśista anubhūtya viśuddha ātmakatvāt

Piramida patrzy, dziura wzywa. Auerauege omija poprzednie wejście, teraz widzi jasno, poprzez krew, nie tędy droga, o tak, tu, dziwaczny, krzywo policzony labirynt ruin, architekta głupca, szaleńca lub źle zaprogramowanej maszyny liczącej. Miażdży nogą zaplątany wśród śmiecia i gruzu metalowy wielościan. Błysk w piachu przykuwa uwagę, sięga po metalową czaszkę, wygładzoną stuleciami pustynnych wiatrów.

Czaszka jest przymocowana do kręgosłupa, mocno, Auerauege opiera stopę o klatkę piersiową, rozgrzany od Słońc metal parzy go, ale to na nic, sam jest za słaby. Sięga po Piłę i tnie, brutalnie, kręgi szyjne odskakują jak trociny, fontanny iskier zostawiają ciemne ślady poparzeń na jego rękach, ale milcz, teraz głos ma towarzysz Piła, Auerauege nie zauważa że czaszka już odpadła, w szale tnie resztki mechanicznego ciała, rozgrzany ostrzem piły do czerwoności metal rozbryzguje się, wystająca z ziemi końcówka rury, sięgającej głęboko, pod Piramidę, zapala się, gryzący dym płonącej ropy.

Wreszcie schyli się i podniesie zdobytego fanta. Wybuchnie śmiechem, to ciebie mi przysłała, ty jesteś obiecaną mapą, obiecanym mientarem, obiecanym stalkerem? nazwę ciebie Starzec, bo długo kazała ci na mnie czekać! Jak dziecko które wypróbowuje nową zabawkę Auerauege poruszy żuchwą, zostawiając krwawe odciski dłoni na bezzębnej szczęce. Czaszka zgrzytnie, wydając odgłosy, jakby ze starej zapiaszczonej taśmy:

- kk-komu z k-kolei. kkk-iedy i w jakk-ki. . stt-are kk-ości... kk-komu . . . tiktiktaktiktiktaktaktaktaktiktak

Prowadź, Starcze!

Cień Piramidy nad nimi, dym za plecami.

Zboczem w dół.


***


Piramida jest wielkim grobowcem, największym może, jeśli nie liczyć jako grobowca całej tej przeklętej przez bogów i ludzi planety.

"Ther-re wer-re spaceships aggain .. tha. centurr-ry"

Mechaniczny głos przewodnika odbija się echem w ciasnych, ciemnych korytarzach.

"Po Potopie Płomien-ni, Pirr-ramidda stała się gr-robowcem, gddzie składowano ciała zmarłych od wiatr-ru i od og-gnia. Na jej szczy--e palo... książżż-żki, u je-j podnóż-ża Spr-rostac-czeni palili lu-lu-lud.dzi. Pir-ramid- jest Gr-robow-cem."

Ile już w korytarzach, jak długo jego twarz nie widziała Słońc, jak długo jego stopy nie dotykały Pyłu, lecz kroczą po kościach dawno zmarłych, których imion dawno nikt nie pamięta. Lecz są Znaki, a jeśli są Znaki, on będzie za nimi podążać, a jeśli będzie podążać, trafi.
Im niżej tym goręcej, i już wkrótce w dole pod nim płomienie, szalejące bez końca, pożerające się nawzajem w niedorzecznym agon.

A niżej - niżej - pod najgłębszymi warstwami, pod osmalonymi dymem ścianami i ciemnymi, kruchymi kośćmi, pod ogniem, pod spopielonymi darami ofiarnymi, jest Grobowiec.

Jego kształt jest nie z tego świata, wymyka się oku, próbującym podążać za jego liniami, lecz zawsze kończącym w sprzecznościach, dziwaczne geometrie, płaszczyzny o niespotykanych kątach. Grobowiec jest Pomiędzy, jest jednym z wielu Pomiędzy. A im więcej Pomiędzy zostanie pożartych ogniem, tym więcej Tamtej Strony stanie się posiłkiem Piły. Wtedy pełne najprzedziwniejszych stworów lasy, pełne zbóż pola, pełne ludzi miasta, zostaną rozczłonkowane diamentowymi łańcuchami, złożone na stosie, oddane Pile i tym którzy byli jej wierni, tym którzy wykonywali jej Słowo, tym którzy niosą Ogień, tym którzy kierują Czarnymi Statkami.

- Auerauege zna tę wizję, ale nie z taką mocą, nie tak wyraźną, nie tak bliską. Nie zamierza marnować ani chwili czasu, schodzenie jest niepotrzebne, zeskakuje wiele metrów w dół, przez płomienie ogarniające jego ciało, tnie piłą to, co odróżnia Tam od Tutaj, Wtedy od Teraz, Życie od Śmierci, tat ekah aviśistah śivah kevalah ahamjako jako że jestem jedynym Piłą która pozostaje!

- czaszka, odtrącona, umazana popiołem, szepcze wizje, ostrzeżenia i przepowiednie - do siebie samej, bo nie słychać tu jej głosu poprzez szum płomieni.

On jest bez znaczenia. Teraz Piła.
Powrót do góry Go down
http://zmierzchbogow.ultimaterpg.org
Admin
Admin


Posts : 114
Punkty Fandomu : 0
Join date : 15/05/2010

PisanieTemat: Re: Ouroborus Auerauege   Czw Maj 20, 2010 2:03 pm

Metaliczne odgłosy wydobywają się z odciętej głowy. Mniej i mniej przypominają mowę. Raczej szelesty, szmery, mamrotanie maszyny. Piski i wizgi. Wkrótce zaczynają odpowiadać z innych miejsc. Ze ścian.

Szum płomieni ustępuje przed hałasem. Stał się regularny. Narasta. Wiiiiizg, wiiiizg, WIIIIZG, coraz głośniej, coraz bardziej natarczywie. Niczym krzyk. Jak jakiś... alarm.
Piła zatrzymuje się na chwilę, jej warkot cichnie. Wizgi są bliżej. Wiercą w środku słuchy, Auerauege krzywi się wściekle.

Przed sobą, wśród fontanny gruzu, eksplozji drobinek ziemi, widzi nagle wielkie odnóże, szczypce. Potem drugie, tuż obok, za nimi wielki odwłok, zamknięty w metalowej puszce, błyskającej diodami. Straż! Straże! Potworna, wylazła z podłogi, półmetalowa istota gwiżdże tak samo jak ściany. LEDy na pancerzu błyskają czerwienią, wściekle.

Piła wyje z wściekłości, a Syn Piły poddaje się jej. Nie zwraca uwagi co dzieje się wokół niego, jasna myśl nie błyska pod kopułą. Chce ciąć!
Kurewski maszkaron, poprzetykany jakimś metalem i rurkami, prawie pozbawia go nogi potężnym klapem wzmocnionych hydraulicznie szczypiec. Piła rodzi iskry na metalowym elemencie, w tym samym czasie drugie szczypce uderzają raz po raz w ścianę. Wszystko zaczyna się trząść. Wizja Ouroborusa się rozmywa.

Wiiiiiiiiiizg. Wiiiiiiiiizg. Wiiiiiiiiizg.

Podniecony Syn Piły słyszy te odgłosy zewsząd, ale w euforii nie rozumie, że wcale się do niego nie zbliżają. Tępe dudnienie słychać. Łup, łup, łup.
Syn Piły, zadowolony z siebie, rozgląda się wokoło. Żaden wróg się nie zbliża! Pokonał! On! Mistrz! Boją się! Śmiech ukazuje czerwone od przygryzionej wargi zęby, krew ścieka z licznych nowych ran, ale trzyma się. Trzyma się! Mistrz! Szacunek!

Wiiiiiiiiiizg. Wiiiiiiiiizg. Wiiiiiiiiizg. Łup. Łup. Łup!

Dudnienie narasta, ale Syn Piły nie myśli o tym. Nie przychodzi - znaczy się boi. On będzie tu stał i tryumfował! Chwila nagrody. Szacunek! Trofeum! Czas na pierdolone trofeum!
Dudnienie i obłędny wizg trwają w najlepsze, kiedy Piła wgryza się pożenione z metalem ciało. Chwilę to trwa. Tryska posoka. Kiedy jest gotowy, by podnieść odcięte szczypce, wizg i dudnienie zamierają. Nagle. Iskra niepokoju. Może... trzeba było jednak iść tam do nich? Może wcale się nie bały, wykonywały jakiś plan...

Stoi jeszcze przez chwilę. Bez ruchu i w ciszy, nawet dalekich flejmów nie słychać. Widzi coś przed sobą, niewyraźnie. Podłoże drga coraz wyraźniej. Z przeciwka osuwa się na niego ogromna masa - czarna maź, zmieszana z gruzem, niczym galaretowaty potwór, kisiel o smaku ropy, pochłania wszystko na swej drodze. Sufit, ściany, podłoże zaczynają pękać. Droga przed nim zamknięta przez straszną, bulgocącą maź uwolnioną z trzewi ziemi. Piła warczy wściekle. Ta droga jest stracona.

Uciekać! Zanim na zawsze utonie w krwi Ziemi! Z powrotem, z powrotem!
Powrót do góry Go down
http://zmierzchbogow.ultimaterpg.org
Admin
Admin


Posts : 114
Punkty Fandomu : 0
Join date : 15/05/2010

PisanieTemat: Re: Ouroborus Auerauege   Czw Maj 20, 2010 2:04 pm

He pulled the boy closer. Just remember that the things you put into your head are there forever, he said. You might want to think about that.
You forget some things, don't you?
Yes. You forget what you want to remember and you remember what you want to forget.











Pył.





Podróżuje na południe. Ku zatoce.





Dawna droga stanowa to stary, popękany asfalt, sprzed Katastrofy.

Wypalone, czarne pnie drzew po obu stronach.

Stare domy, wypłowiałe od wiatru, z zapadniętymi dachami.

Zapraszające do środka barów wyblakłe szyldy, niegdyś kolorowe.

Żelazne wraki gromadzą piasek na poboczu.





Nie można już sobie nawet wyobrazić że kiedyś było inaczej. Nie tu.





Całkowita cisza, jeśli nie liczyć świstu wiatru. Nic żywego. Zapach popiołów i ich gorzki smak w ustach.

W takich miejscach, maska ochronna na twarzy jest niezbędna, ale i to niewiele pomaga.

Upał jest nie do wytrzymania.






Czwartego dnia skończyła się woda.



Dwa dni później potknął się po raz pierwszy. Upadł w piasek, przez dłuższą chwilę nie rozumiejąc co się stało. Podniósł się niezgrabnie, podnosząc swoje rzeczy.



Teraz zostawia za sobą kręte ślady, gdy niezgrabnie, z wyschniętym gardłem i czerwonymi spojówkami wdrapuje się na wzgórze.

Nawet stąd nie widać ani odrobiny wody.



Opada na kolana.

Bezlitosne Słońce na szarym niebie.

Miękki Pył przyjmuje go.
Powrót do góry Go down
http://zmierzchbogow.ultimaterpg.org
Admin
Admin


Posts : 114
Punkty Fandomu : 0
Join date : 15/05/2010

PisanieTemat: Re: Ouroborus Auerauege   Czw Maj 20, 2010 2:04 pm

Klasztor składa się z dziur w ziemi, zwojów drutu kolczastego i stalowych baraków o przerdzewiałych dachach i oknach zasłoniętych łopoczącą na wietrze folią. Ale pachnie mięsem i wodą, a o tym Auerauege majaczył przez ostatnie dni na pustkowiu. Nie pamięta jak się tu znalazł. Ostatnie co pamięta, to przesłonięte szarym Pyłem Słońce.

Próbuje się podnieść, ale jest przywiązany pasami do metalowej ramy. Jego bezradne szamotanie i łomot konstrukcji zwabiają do środka jedną z mniszek Zakonu Piły. Patrzy na niego z uśmiechem na ustach, ucisza serią wulgaryzmów, kretynie, niedorajdo, stul się, jebańcu który Ją Zawiódł. Mniszka pachnie mięsem. Rozumie, że jedzenie będzie już wkrótce i uspokaja się. Mięso!

Faktycznie, już wkrótce mieszkanki klasztoru gromadzą się wokół Auerauege, masz przejebane sukinsynu, który teraz dopiero zdaje sobie sprawę kto jest przewidzianym posiłkiem, o kurwa, w imię Piły, pobłogosław dary które spożywać będziemy, mówi miękki kobiecy głos, i czerwona mgła przesłania oczy Auerauege gdy nóż mniszki wbija mu się w ramię, ja pierdolę!, "tak, prawe". Słyszy odgłos wtaczanego wózka, nie może tego zobaczyć, ale ten pełen jest narzędzi, dłuta, noże, siekiery. Czarnoskóra kobieta sięga po piłę do cięcia metalu, przykłada do ramienia, gdy przeorysza przykłada mu nóż do gardła, ani drgnij chuju, a pozostała dwójka przytrzymuje pozostałe kończyny. Piła jest tępa, z trudem przegryza się przez mięso, szarpiąc ranę, iiik-iiiik, i czarna musi ciąć kilka razy, gdy dochodzi do kości, trwa to bez końca, sięga po dłuto, krew nie poprawia widoczności, stuk, stuk, ale w końcu kość puszcza z głuchym trzaskiem. Przeorysza podnosi odciętą rękę, patrzy na nią z zachwytem na twarzy i mlaskając ustami wrzuca do pojemnika na wózku.

Auerauege słyszy z oddali uruchamiany piecyk, skwierczenie kuchni.

Nie spierdol tego, tylko tego nie spierdol, drży z szoku, pluje krwią, jego pogryziony język jest jedną wielką raną, nie krzycz, ani słowa, zanim się wykrwawisz, ZANIM SIE WYKRWAWISZ DO KURWY NEDZY, KURWA.

Obręcz unieruchamiająca ramię pęka.

KURWA!

Nie wie jak się uwolnił, po prostu kurwa nie wie, pamięta korytarz, długi, wirujące plamy przed oczyma, nakładające się widoki Piramidy, krzyk kobiet krwawiący Henkin lądujący na ziemi wózek szalejąca Piła ramię toczy się po podłodze spalone drzewa w szale uderza jej głową o podłogę raz za razem wielkie cielsko w pancerzu uderza siekierą dookoła tryskająca na ściany baraku krew.

Zdemolowane pomieszczenie, cztery trupy, Auerauege między nimi, krew żywych i martwych miesza się, Piła się cieszy, przetrwanie najlepiej dostosowanych.

No to Auerauege zobaczmy czy jesteś dostosowany, wiesz chociaż gdzie teraz jesteś biedny skurwielu? Tak, one wiedziały, ale wolałeś to rozwiązać po swojemu, co nie facet, chcesz teraz swoimi niezdarnymi paluchami wyciągać engramy z ich czaszek czy jak?

Auerauege nie myśli o tym, nie myśli o drodze, o misji, o straconej ręce. Auerauege wybiera ciało, wybiera surowe mięso, wybiera teraz. O przyszłość będzie się martwił gdy ogryzie ostatnią kość.
Powrót do góry Go down
http://zmierzchbogow.ultimaterpg.org
Admin
Admin


Posts : 114
Punkty Fandomu : 0
Join date : 15/05/2010

PisanieTemat: Re: Ouroborus Auerauege   Czw Maj 20, 2010 2:05 pm

Słońce zmieniło kolor na czarny, zanim Auerauege stanął przed ziemianką z krzywymi drzwiami i porastającymi wejście wysuszonymi chwastami. Brodaty mężczyzna w skórzanej czapce z długimi sterczącymi uszami podnosi głowę znad rozkręconego quada. Wzdycha ze zrezygnowaniem i bez słowa, kiwnięciem ręki zaprasza Auerauege do środka, po niskich stopniach. W ziemance, żarzące się palenisko, stosy metalowego złomu pod ścianami, zapach smaru i drugów, niewyraźne chrobotanie spoza odgradzającej część pomieszczenia zasłony.

Brodacz wyciąga ze sterty śmiecia dwie długie, metalowe rury, klęka nad paleniskiem i sypie do nich żar gołymi rękoma. Gęsty dym pachnący ziołami unosi się w pomieszczeniu, wyginając się w fantastyczne kształty, dziwaczne cienie na ścianach, Auerauege bierze jedną z rur do ręki, zaciąga się głęboko, chwiejnym krokiem cofa do jednego z przewieszonych w poprzek pomieszczenia hamaków, wpada w przepastną otchłań, rura upada na ziemię.

...Malfiore i Auerauege stoją naprzeciw siebie, ciemnozielone kształty wiją się pod ich stopami, regularne osłony, niczym kryształ, przejrzyste, wokół nich...
...Auerauege uderza idealnie geometryczną tarczą o osłonę Malfiore...
...jestem bardziej wprawiony, po drugiej setce przestałem liczyć ilu ich było...
...brak mu mojej desperacji...
...Auerauege zmuszony cofnąć się...
...uśmiech na brodatej twarzy...
...brak mu Piły...
...snop iskier w powietrzu...
...tarcza uderzają o siebie, przeraźliwy zgrzyt, płomień wybucha między nimi...
...Malfiore traci równowagę, opada na kolano, cios prosto w głowę...

Otwiera oczy.

Nie musi nawet patrzeć na sąsiedni hamak aby wiedzieć że jest w nim martwe ciało szamana, jakby ktoś wypuścił powietrze z nadmuchiwanej sex lalki, skąd takie skojarzenie, zaraz, zapach piżma?

Stos złomu rozrzucony na wszystkie strony kopytem bestii, jej kły rozszarpują zasłonę, w półmroku czerwone oczy błyszczą żądzą krwi. Auerauege ląduje na podłodze, a zaraz potem cos podrzuca go w górę i przyszpila do ściany, trzask pękającej kości.

Odpala piłę, ale ta odbija się od skóry potwora, jego ryk zagłusza dźwięk silnika. Uderza jeszcze raz, i ponownie, ściana pęka, ziemia ze sklepienia osypuje się. Łomot łap o deski, Auerauege uderza w panice raz, drugi o zbiornik z paliwem, wreszcie pojemnik nie wytrzymuje, ropa tryska w oczy bydlaka, ścieka po futrze, bezużyteczna piła uderza o pysk.

Błysk zapalniczki.



Zachodzące czarne słońce nad pustynią. Auerauege z osmaloną twarzą i spalonymi brwiami stoi nad dogasającymi zgliszczami. Dach zapadł się całkowicie, większość żelastwa strawił ogień. Asymetryczny cień na ziemi. Rozgarnia popioły nogą i wyciąga podłużny pokrowiec z literami STIHL. Piła jest z nim. Ponownie.

Nadchodzi noc i będzie zimna.
Powrót do góry Go down
http://zmierzchbogow.ultimaterpg.org
Admin
Admin


Posts : 114
Punkty Fandomu : 0
Join date : 15/05/2010

PisanieTemat: Re: Ouroborus Auerauege   Czw Maj 20, 2010 2:06 pm

Pył został już gdzieś z tyłu, kiedy zaczęły się pagórkowate ruiny, zrobiło się go dużo mniej. Ouroborus wszedł ostrożnie pomiędzy hałdy gruzu, kątem oka łowiąc ruch.

Schodzi w bok, w podcienie, z dala od światła wschodzącego księżyca. Już wie, że oferujące schronienie przed chłodem wielkie ruiny nie są wcale puste, choć chciałyby się takimi zdawać. Ruiny szczerzą się do niego cicho wybitymi w ścianach dziurami. Znów ruch złowiony kątem oka, cichy świst wysoko, nie usłyszałby go, gdyby specjalnie na niego nie czekał - z jednej dziury do drugiej, dziesiątki metrów nad kanionem gruzu, ponad jego głową - ssssszzzzuu! szsszzzzuuu!

Auerauege relaksuje się, przechyla głowę, strzelają zastane kręgi. Czas spać.

Kładzie się w jednej z piwnic, tyłem do wejścia. Księżyc zagląda do środka, rzucając drżące cienie.

Szszuuuu...! Szszszuuu...!

Chrapie na słabe szmery, zagłuszając je. Cień jest sygnałem - Piła budzi się, gdy zwabiony, ślepy stwór zagląda do środka, węsząc za krwią. Smród gnijącego ciała, zbutwiałego futra. Pisk, ciemna, zakażona trupim jadem maź tryska z rozprutego ciała człekokształtnego nietoperza. Wykrzywiony ryj piszczy coraz słabiej, błoniaste skrzydła wznoszą chmury kurzu.

Ouroborus klęka nad gnijącym truchłem nocnego łowcy. Ruiny znów są ciche. Zapraszają.
Powrót do góry Go down
http://zmierzchbogow.ultimaterpg.org
Admin
Admin


Posts : 114
Punkty Fandomu : 0
Join date : 15/05/2010

PisanieTemat: Re: Ouroborus Auerauege   Czw Maj 20, 2010 2:07 pm

Dzień wstał taki jak zwykle.


Ouroborus ruszył przed siebie Kanionem gruzu. Przywykł do Pustkowi, do Pyłu - teraz, pod dostatkiem cienia, podróż to komfort. Minął po drodze dwa lub trzy zbiorniki z wodą - musiał odegnać od nich jakieś dziwne stworzenia.

Jego Kanion przecinał się z innymi. Dziesiątki, setki zgruzowanych koryt. Kiedyś płynęły tędy codziennie ludzkie zwłoki, zmierzając do swoich nieważnych zajęć. Ouroborus stąpał po ich kościach - zgniecionych, zmiażdżonych, zmurszałych, połamanych, rozczłonkowanych, pogryzionych, wyżutych, stratowanych, porzuconych. Raz jeszcze pękają na drobne fragmenty, mieszają się z gruzem Kanionu, gdzie od początku było ich miejsce.

Ouroborus w końcu dociera do enklawy nowych ludzi. Nie ufają Pile, ale przyjmują go mimo to. Już wkrótce wie dlaczego. Oczywiście. Mają problem, któż może rozwiązać go lepiej, niż jakiś obcy nigro? Pierwsze prawo nowego życia - umiejętnie korzystaj z zasobów, w cokolwiek wierzysz albo w cokolwiek wierzą one.

- Ty, wielki, to zamyka przejście. Tam na dole jest żarcie, musimy je zdobyć. I schronienie tam gotowe. Pomożesz nam, pomożemy tobie. Pokaże ci, gdzie tacy jak ty siedzieli. Zostawiali znaki. Ślady na murach! Może dla ciebie? Pomożesz nam, pomożemy tobie. To jak?

Na środku Kanionu gruzu, jak ogromna ropucha, leży spodek. Poobijany, szary. Kanciasty. Wielki jak dwóch Auerauge'ów. Na jego powierzchni obracają się leniwie ostrza. Czarno-czerwone, na nich skrzeplina. Trzy trupy, dwa bliżej, jeden dalej, chcieli przejść obok. Ten dalej pewnie biegł. Spodek syczy i skrzeczy, od czasu do czasu pada jakieś zrozumiałe słowo.
- Cof...nąć! ...egalne! ...madzenie jes...! Wys... ygnał... Tłuuuuum!

Syn Piły nachyla się w stronę rozgadanego karzełka, jego usta poruszają się tamten przechyla głowę. Jak lalka - w prawo - w lewo - w prawo - w lewo... Po czym zaczyna machać rękami, krzyczeć coś do zbitej ciasno zgrai w łachmanach.

Już po chwili duża grupa - kilkanaście, może dwadzieścia sztuk - biegnie niezgrabnie, potykając się, w stronę magazynu. Spodek podrywa się, rzuca przed siebie, gotowy bronić wejścia. Leci jucha, dymią wnętrzności, słychać krzyk, żywe napiera na martwe, martwe opada na metal, strażnik spada na gruz, przywalony trupami, kawałkowanymi coraz wolniej. Skrzeczy. Z wysiłku. Ostrza. Rodzą. Iskry.

- Niegłupi, niegłupi ty kurwa. Na raz, nie po kolei! - rechocze karzeł. Tłucze pięścią w czoło. Błyskają spiłowane w kolce zęby. Kłębowisko krwi i gruzu jęczy i wyje z bólu i strachu, ale kolejne już napierają, czysta jeszcze krew zbierana do pojemników.
Powrót do góry Go down
http://zmierzchbogow.ultimaterpg.org
Admin
Admin


Posts : 114
Punkty Fandomu : 0
Join date : 15/05/2010

PisanieTemat: Re: Ouroborus Auerauege   Czw Maj 20, 2010 2:07 pm

Auerauge powoli, ostrożnie, przechodzi między ścianą a stosem trupów, karzeł popędził do przodu, zniknął mu z oczu; jasna sprawa - będzie pierwszy, współpraca nigdy nie trwa długo, o czym zresztą przekona się gdy tylko Piła tam dotrze - teraz, gdy krew została za nim, nic nie zakłóca jego węchu, przyspiesza, sadząc długimi susami w głąb, chłód regularnego tunelu, stęchlizna, zapach potu karła i jego skórzanej kurtki, spalenizna. Stop! Spalenizna? Wyhamowuje, potyka się o ciało karła leżące w poprzek tunelu, po bokach - tunele, na wprost - przepaść, dookoła - cisza, ciemno - ani jednego źródła światła. Ignoruje słaby jęk z podłogi. Przestępuje z nogi na nogę. Ciepły podmuch powietrza na policzku. Z lewej! Z lewej! Parzy!

Rozbłysk ognia oświetla wyjście tunelu. W ogniu - trzy głowy, skrzydła, pióra, szpony. Nad przepaścią rury, wiszący z nich szlam, regularne zdobienia na posadzce, poręcze po bokach, karzeł z wtopionymi w ramiona sprzączkami spalonej z jednej strony katany. W ogniu - humanoidalny kształt z kobiecymi piersiami. Ryk Piły! Przenika przez to! Uderza o ścianę! Szaleńczy unik! Jeszcze raz! Nic! W ogniu - gotująca się do skoku bestia, sześć łap, rogi, kły, pazury. Ląduje mu na twarzy, chwyta za gardło, przewraca jednorękiego, przeszorował plecami po podłodze, prawie do dziury. Piła jest z nim! Bierze głęboki oddech i milczeniu szamoczą się. Połykaj! Gryź! Oddychaj! Ulotny kształt zanika w ustach Auerauge, ten niemal pomaga sobie dłonią, wpychając go więcej i więcej do środka, w przełyk, w płuca, w żołądek.

W oczach - ogień, gdy na chwiejnych nogach podnosi się z kurzu tunelu. Wraz z okrzykiem "PIŁA!!!" strużki dymu wydobywają się z jego ust.
Powrót do góry Go down
http://zmierzchbogow.ultimaterpg.org
Admin
Admin


Posts : 114
Punkty Fandomu : 0
Join date : 15/05/2010

PisanieTemat: Re: Ouroborus Auerauege   Czw Maj 20, 2010 2:08 pm

Jeśli jakiś przypadkowy obserwator przyglądałby się z góry jednorękiej postaci przedzierającej się przez wyrastające z piaskowych wydm, wydzielające zapach żelaza zarośla, widziałby w niej tylko zmęczonego mężczyznę w poharatanej cierniami skórzanej kurtce, z wyżłobionymi strużkami potu śladami biegnącymi w dół brudnej twarzy pełnej szram. Stąd nie dobiegną go ani okrzyki, ani jęki, trzask łamanych zarośli, odgłos stóp uderzających o podłoże.

Jeśli jakiś przypadkowy obserwator przyglądałby się z góry jednorękiej postaci nie mógłby ujrzeć maszerujących za nią w linii sylwetek odzianych w eleganckie czarne mundury, upojonych alkoholem, mordujących dla zabicia Czasu, z ciężarem swych zbrodni niesionym lekko na ramionach, równym krokiem maszerujących w linii, z pewnością niosących w kieszeniach zdjęcia żon, mających na mundurach naszyte nazwiska - aby łatwo wykazać czyje ciało jest czyje, przepojeni poczuciem niewidzianej dotąd chwały, przeszli przez cały cykl maszyn które uczyniły ich takimi jakimi są teraz, nie kwestionujący niczego więcej, w hipnotycznym transie jakiego nie znał świat, równym krokiem maszerujących w linii. Nie zobaczyłby pochodni w ich rękach, uniesionych w starożytnym pozdrowieniu dłoni, padających pod ich naporem klasycznych kolumn, rozbiegających się w popłochu ludzi i podobnym im kształtów w togach, deptanych wojskowymi butami rękopisów i okazów sztuki ceramicznej, płonących książek, nie usłyszałby dźwięku trąb i wykrzykiwanych pozdrowień, nie poczułby zapachu prochu i krwi, oliwy i smaru. Tacy jak oni nigdy nie są obecni tu i teraz, zawsze są gdzieś obok, zawsze czujni, zawsze gotowi na rozkazy. A już wkrótce będą i tam.

Jeśli jakiś przypadkowy obserwator przyglądałby się z góry jednorękiej postaci zobaczyłby tylko czerwień rozlanej krwi pojawiającej się w ślad za jej stopami, dym niczym ognisk ofiarnych wzbijający się z ziemi i gdzieś daleko, za sobą, na horyzoncie, ścianę ognia.

Ale zadbano o to by nie było tu przypadkowych obserwatorów, ci którzy mogli pełnić ich role leżą martwi, bądź to w ciemnych korytarzach, bądź gniją wśród swych ziół w zasypanych kamieniami ziemiankach.

A nieprzypadkowy obserwator spoczywał daleko stąd, zamknięty wśród kwiatów i węży. Wizje zsyłane przez Bóstwo-o-Wielu-Zębach były dlań niedostępne. Jeszcze.
Powrót do góry Go down
http://zmierzchbogow.ultimaterpg.org
Admin
Admin


Posts : 114
Punkty Fandomu : 0
Join date : 15/05/2010

PisanieTemat: Re: Ouroborus Auerauege   Czw Maj 20, 2010 2:09 pm

Obraz + dźwięk. Czerwony napis rec, kliknięcie. Widać podwójny krąg, kilka przewróconych fragmentów stonefridge, jednego z ostatnich miejsc kultu Macochy Natury, ale większość ustawione pionowo, według wzoru - po dwa na podstawę, jeden pionowo na nich, sypiąca się rdza, powiewające na wietrze przewody. Niebo w krwawych kolorach. Dym unoszący się ze stepów dookoła. Czyjś łamiący się ze zdenerwowania głos: cholera, ale piwa to w żadnej nie ma. Obraz koncentruje się na wewnętrznym kręgu, chyba operator zbliża się do środka, niewyraźna postać nad parodią kamienia ofiarnego. Bełkotliwy monolog -

- ...tak kazałaś, posłuszny, wykonuję, niestraszny mi opad, niestraszny mi Pył, niestraszna mi zona, kazałaś - byłem, kazałaś - zabiłem, mówisz do mnie w snach a ja przemieniam je w ciało i ogień, tak kazałaś...
- hej, gościu, co ty... - głos operatora.

Trzaski i zakłócenia. Przez chwilę widać tylko biały szum.
Gdy obraz wraca, widoczny jest Auerauege w jedynej ręce trzymający uruchomioną Piłę, zamyka drzwi fridża nad którym jest pochylony. Przykłada ostrze do kikuta ramienia, rzężenie silnika zakłóca krzyk - jeśli wydał z siebie jakiś, w tym oświetleniu nie widać dokładnie twarzy, czy usta się poruszyły czy nie, nie sposób rozstrzygnąć z nagrania - okurwakurwakurwa operatora, doskonale słyszalne, widać jak przykłada piłę do ramienia, kilka machnięć, to niemożliwekurwakurwaojapierdolę, kamera kieruje się w górę, ciężkie ołowiane chmury, czerwony poblask zachodzących podwójnych słońc.

Wszystko wiruje, chyba kamera została upuszczona, uderzenie o ziemię, pył zakrywa obraz, od uderzenia już tylko czarno-biały. Pod dziwnym kątem, z żabiej perspektywy, dwa szamoczące się kształty, nie przypominające już ludzkiego głosu wycie zagłuszane pracującym silnikiem, przebijające się przez to: w imię Piły.

Ostatnią rzeczą jaką widać jest wysoki aż pod kolano skórzany but, starannie wypastowany. Podeszwa opada jakby nienaturalnie powoli i uderza w obiektyw. Przez chwilę działa jeszcze dźwięk, czarne tło i regularny łomot setek ciężkich, wojskowych butów.
Powrót do góry Go down
http://zmierzchbogow.ultimaterpg.org
Admin
Admin


Posts : 114
Punkty Fandomu : 0
Join date : 15/05/2010

PisanieTemat: Re: Ouroborus Auerauege   Czw Maj 20, 2010 2:09 pm

Post.

Łomot butów maszerującej Armii nie cichł już, raczej narastał. Gdzieś Pomiędzy, gdzie realizują się możliwości i marzenia co do światów istniejących lub tylko możliwych, Syn Piły prowadził Jej narzędzia, uwolnione z jakichś piekieł aby gorące Piekło nieść wraz z sobą, wszędzie gdzie pójdą. Ku chwale Piły, aby utopić światy we krwi i ogniu, czerwienią nakarmić głodne bóstwo.

Zmieniało się otoczenie wokoło freakowego Fridgehenge, Piła wiedział skądś, że nie ma wiele czasu i w pewnym momencie - utknął nagle i zatrzymał się. Nie wiedział, co dalej. Instynkt podpowiadał, żeby iść, przeć do przodu, nie zatrzymywać się, że miejsce w którym się zjawił nie jest do końca tym, czego pożąda Piła, z drugiej strony czuł przemożną chęć, aby zbadać nowe otoczenie. Nowe. Dziwne. Ściskające żołądek żelazną pięścią. Bo jakoś dziwnie, mistycznie... znajome.

Jak okiem sięgnąć, całe mile wokoło, poryte były głębokimi kanałami. Doprowadzały skądś wodę do olbrzymich pól, na których rosły przytłaczające swoją masą rośliny - nie pustynna trawa, żółta, sucha i ostra, ale coś koloru, którego Ouroborus dawno już nie widział, soczyste, pełne wody. Delikatny wiatr kołysał wszystkim, jakby do kojącego snu. Drzewa. Owoce.

Woń życia.

Pył Pustyni mocą magicznych kanałów zmieniony w nawóz.

Piła milczy, jakby w tym otoczeniu jej warczenie nie miało mieć mocy. Auerauege podnosi ją do oczu i przygląda się, z bardzo bliska. Pojedyncze krople ciemnej, gęstej krwi maszyn wypływają z jej serca. Wilgoć powietrza znad kanałów osiada na nim kojącą mgłą.

Stał tak czterdzieści dni, i jeszcze czterdzieści dni, bo Ciemność nie nadeszła. Nie jadł nic, nie było tu ciała, którym mógłby się pożywić, nie było krwi, którą mógłby pić.

Kanały szeptały do niego.

Synu Piły, zjedz chleb, który stworzyła dla ciebie Pustynia, wypij wodę z Kanałów.
The Saw is The Law! Powiedziane jest, że będziesz jadł tylko mięso, a na wojnie wodę otrzymasz z krwi wrogów!
Synu Piły, popatrz na Pustynię - oto, co być może, jeżeli odrzucisz Piłę. Szczęście, miękka ziemia i obfitość wody, nigdy już twa stopa nie urazi się o kamień. Ona nie ma mocy! Sprawdź to, odepchnij chociaż na chwilę!
The Saw is The Law! Powiedziane jest, że nie będziesz wystawiał Jej na próbę!
Synu Piły, spójrz, popatrz tutaj z góry, wokoło! Nieprzebrane bogactwa życia, twoje mogą być i tylko twoje wszystkie przyszłe królestwa tej ziemi! Tylko zejdź w dół, upadnij, złóż hołd Pani!
The Saw is The Law! Precz, precz, idź precz po trzykroć!

Auerauege płacze i krzyczy, z gniewu, wyczerpania i rozpaczy jednocześnie. Ale wie już, że to wszystko jest kłamstwem, ułudą, mającą zatrzymać go na jego drodze, przeszkodzić w służbie Piły - Kanały wysychają, jakby przeszła błyskawicznie wielka fala niemożliwej suszy, błękit nieba zasnuwa się ołowiem, rośliny więdną, padają, płoną. Umierają. Syn Piły czuje, jakby z jego rozkazu właśnie zostały stratowane i spalone.

Powraca Pył. Piła wyje z radości. Ouroborus milczy.
Powrót do góry Go down
http://zmierzchbogow.ultimaterpg.org
Admin
Admin


Posts : 114
Punkty Fandomu : 0
Join date : 15/05/2010

PisanieTemat: Re: Ouroborus Auerauege   Czw Maj 20, 2010 2:10 pm

Zimna furia. Miażdżąc w dłoni rączkę Auerauege wyrywa drzwi masywnego, stojącego najbliżej fridża. Skulony w środku mężczyzna, nóż w dłoni, wnętrze pełne krwi i kości.



Zmrużyłem tylko oczy, nieprzyzwyczajone do światła. Wiesz, nie opuszczam tego miejsca zbyt często. Tylko gdy zgłodnieję. A nie jem wiele ostatnio. Wasze mięso starcza mi na długo. Twoje, na przykład, na co najmniej tydzień. Wiesz, dużo sypiam.

No i widzę tego wielkiego rock'n'rollowca z jego piłą i szałem w oczach. Jest chwila milczenia i wiesz, tak sobie myślę że to jakby ja sprzed parunastu lat, nie? I potem, że jak to, sobie bym nie pomógł? Więc wyciągnąłem rękę i kciukiem, tak, tym samym którym wydłubałem ci oko, wskazałem mu drogę.

Chcesz trochę? Nie? Nie martw się, to nie jest twoja przyjaciółka. To twoje mięso.

Co mówisz? Och, nie obawiałem się. Wiedziałem że nie da onu rady.




Auerauege podąża wzrokiem w kierunku wskazanym kciukiem i dwoma susami doskakuje do jednej z kolumn na których opiera się cała konstrukcja. Szybko parujące ślady wody prowadzące do wnętrza. Piła idzie w ruch, trzask i swąd ciętego plastiku, dwa uderzenia rękojeścią, krok naprzód.

Wnętrze biegło przez pewien czas prościutko jak tunel, ale później niespodziewanie zanurkowało w dół; tak niespodziewanie, że Auerauege nie zdążył nawet pomyśleć o tym, jak by się zatrzymać, i spostrzegł że spada w głąb czegoś, co było, jak się wydawało, bardzo głęboką studnią.

Gęsta kałuża smaru i oleju na powierzchni połyka go z głośnym mlaśnięciem, podnosi się, nigdy nie widział takiej ilości wody, ból boku i czerwień mieszająca się z mazią, wystające żelazne pręty po stopami. Pierwsze uderzenie przyszło z tyłu, nie był przygotowany. Humanoidalna postać ze szponami i wystającymi z głowy i rąk mackami, pnączami czy przyczepionymi przewodami i elektrodami, nie sposób odróżnić, podnosi się i chce zadać jeszcze cios, ostatni, ale Los jest przeciwko niemu. Z pluskiem upada w gęstniejącą, ciemną toń.
Powrót do góry Go down
http://zmierzchbogow.ultimaterpg.org
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Ouroborus Auerauege   

Powrót do góry Go down
 
Ouroborus Auerauege
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
ale będzie jazda :: RPG :: Boże Igrzyska :: Keros - gra testowa-
Skocz do: